wtorek, 11 lipca 2017

Lipiec na Podlasiu- dzień piąty



Piątego dnia pobytu na Podlasiu wybrałam się na wycieczkę rowerową do Hajnówki. Chciałam odwiedzić stare śmieci i zażyć trochę ruchu.


Po całym dniu siedzenia w domu wykonałam szybki telefon do koleżanki, która również przybyła tu na wczasy i się z nią umówiłam. Tak bardzo chciałam się zresetować, że mimo deszczu wskoczyłam na rower i pognałam przed siebie. Zaparkowałam u koleżanki i zrobiłyśmy sobie solidny powrót do przeszłości.

I do jakich konkluzji doszłam przechadzając się śladami bohaterów niedawno przeczytanego "Okularnika" Bondy?
Hajnówka, to trochę taki koniec świata. Cisza, spokój. Żubry.
Chyba mieszkańcom dobrze się tu mieszka. Nie mogą narzekać na brak infrastruktury, zieleni, przyrody, na imprezy kulturalne, których zwłaszcza w sezonie trochę jest.


Sobór Świętej Trójcy w Hajnówce




To się nazywa brać żubra za rogi :)


Kolejny żubr przy rondzie
Ulica 3 Maja
A na wystawie u fotografa ...Zenon Martyniuk:)


Padłam, jak to zobaczyłam:)


2 komentarze:

  1. Patrzę na te zdjęcia i już nie mogę się doczekać kiedy i ja spędzę wakacje na łonie natury. A szykuję się już na ostatni tydzień lipca ! :)
    Wypoczywaj !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już niedługo:)Życzę miłych wrażeń:)

      Usuń