piątek, 28 kwietnia 2017

Szparagowe love


Zaczął się sezon na szparagi. Niestety, nie trwa on zbyt długo. Szkoda, bo je uwielbiam. Jako dodatek do risotto, w zupie i na tysiąc innych sposobów.


Szczerze mówiąc, zdecydowanie wolę te zielone. Mają mnóstwo zalet, w zasadzie same zalety. Są niskokaloryczne, zawierają dużo kwasu foliowego i witamin C i E. Ponoć są świetnymi afrodyzjakami. I bosko smakują. Wymagają bardzo krótkiej obróbki termicznej (na przykład w zupie gotuję je góra 3 minuty).
A jeśli już o zupie mowa, moja szparagowa z fetą nie ma równych sobie. 

Przepis:
Zeszklić w garnku na maśle klarowanym cebulę i czosnek. Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki, lekko poddusić z cebulą i czosnkiem. Zalać przygotowanym wcześniej bulionem warzywnym. Gotować, aż ziemniaki zmiękną. Wrzucić pokrojone szparagi na dwie minuty. Podawać z fetą (opcjonalnie ze szczypiorkiem).



Szparagi w risotto też smakują wyśmienicie




Zupa szparagowa z fetą





A w zeszłym roku, kiedy jeszcze jadłam więcej mięsa niż dziś, zrobiłam szparagi zapiekane w szynce parmeńskiej. Świetnie komponowały się z jajkiem sadzonym.







2 komentarze:

  1. A mi te szparagi jakoś nie idą:o jem od czasu do czasu dla zdrowia, ale chyba muszę znaleźć jakiś dobry dodatek do tego żeby troszkę zmienić smak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój pierwszy raz ze szparagami (były to białe ugotowane na parze) też nie należał do udanych.

    OdpowiedzUsuń