sobota, 4 marca 2017

To se ne vrati- luty 2017 w zdjęciach





Dwadzieścia osiem dni lutego przeleciało z prędkością światła, zostawiając po sobie zaledwie kilka fotek. 



Najfajniejsze momenty to wyjście z koleżanką do fajnej knajpki na piwo i ruskie pierogi, czytanie córce "Nowych przygód Mikołajka" przed snem i oczywiscie joga, na którą uczęszczam systematycznie.

Zadbałam też trochę o siebie zewnętrznie i wewnętrznie. Zafundowałam sobie termolifting, piłam świeżo wyciskane soki owocowe i warzywne, zażywałam regularnie witaminy D3 i K2.

Czasami miałam spadki formy i potrafiłam przesiedzieć całą godzinę w jacuzzi na basenie albo oglądać "Friends" pod kocem. Nawet wyjście z dzieckiem do sali zabaw było sporym wysiłkiem. Czasami wręcz ciężko było mi mówić i oddychać. Ale pozwalałam sobie na takie zmęczenie. 
Z kolei innym razem potrafiłam wykrzesać z siebie więcej energii. A to zaaranżowałam spacer w pięknych okolicznościach przyrody, a to poprosiłam panią z piekarni o udostępnienie składu chleba. Czasami zjadałam kompulsywnie sushi z Biedronki, innym razem delektowałam się wege-bigosem z kiszonej kapusty. We wtorek  popijałam sok z azerbejdżańskich granatów, w piątek już żłopałam kawę rozpuszczalną. W Tłusty Czwartek pożerałam pączki, a jeszcze dzień wcześniej dreptałam do eko-sklepu po jajka od zielononóżek. Przydałoby mi się trochę więcej samodyscypliny, ale cóż zrobić...

Przez dwa sobotnie popołudnia z rzędu wysyłałam córkę z mężem na halę sportową, a sama w tym czasie robiłam sobie seanse filmowe. W ten sposób odhaczyłam z mojej listy "do obejrzenia" "Dziką lokatorkę" z Goldie Hawn i "The Bucket List".

Książkę przeczytałam tylko jedną, ale za to oldskulową. "Głowa na tranzystorach" Hanny Ożogowskiej to coś, co ominęło mnie gdy miałam jakieś trzynaście lat. Od kilku lat nadrabiam takie młodzieńcze zaległości, sięgając po stare lektury. Latem przeczytałam na przykład "Ucho od śledzia" tej samej autorki. W lutym próbowałam też czytać "Przed zmierzchem" Murakamiego, ale to jednak nie moja bajka...

Zaczęłam też oglądać na YT kanał dr Nelly Radwanowskiej, która potwierdza coś, o czym podświadomie wiedziałam już dawno, ale wydawało mi się, że to tylko takie moje bzdurne teorie.



Jezioro Ukiel 















"Głowa na tranzystorach " Hanny Ożogowskiej


Miska bobu z "Przyjaciółmi"
Kawa w pracy
Przedszkolna rzeczywistość


Chwile z jogą



Takie właśnie lepsze i gorsze, kolorowe i czarno białe, czasem abstrakcyjne momenty składają się na mozaikę naszych dni. Akceptuję to wszystko i idę dalej.

2 komentarze:

  1. Luty krótki, ale pełen pięknych momentów i wspomnień uwiecznionych na zdjęciach ;)
    Słonecznego marca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i wzajemnie. Pierwsze promienie słońca już są :)

      Usuń