niedziela, 19 marca 2017

Blogowanie mnie nudzi



Szczerze? Blogowanie już trochę mnie męczy. Nie jaram się już tym, tak jak kiedyś. Odczuwam coraz mniejszą potrzebę dzielenia się fragmentami mojego życia. I tak sobie kombinuję, iść dalej tą drogą czy nie?



To nie o to chodzi, że nie mam tematów na posty, bo mam ich setki. Ze zdjęciami też nie mam problemu, bo rzadko się rozstaję z aparatem, chociaż jest cholernie ciężki i nieporęczny. Czas też bym znalazła. Ale idzie wiosna. Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia. Zaczęłam już jeździć na rolkach po olsztyńskich parkach. Muszę zacząć systematycznie biegać, bo spontanicznie zapisałam się na Terenową Masakrę , która wymaga dobrej kondycji. Dwa razy w tygodniu mam jogę. W czwartki prowadzam dziecko na keyboard i śpiew. A jakby tego było mało, we wtorki mam warsztaty w Akademii Rodzica. Kręci mnie to wszystko, ale czasami nie wyrabiam na zakrętach, tym bardziej, że nie lubię robić nic na pół gwizdka. Kocham czytać, a nie mam czasu. Ostatnio przebrnęłam z wypiekami na twarzy przez 848 stron "Okularnika" Katarzyny Bondy, którego akcja osadzona jest w mojej rodzinnej Hajnówce. I to było coś! Potrzebuję więcej takich chwil z wciągającą książką. Sen też jest dla mnie ważny, nienawidzę zarwanych nocy. Czasami mam wyrzuty sumienia, że walę jak oszalała w klawiaturę (bo narzuciłam sobie system pięciu postów w miesiącu), zamiast porobić coś ciekawego z dzieckiem. Z drugiej jednak strony wiem, że odwalam kawał dobrej roboty. Że fajnie jest dzielić się z innymi ludźmi dobrym słowem, dobrą radą. Kogoś pocieszyć, rozśmieszyć, zainspirować.  I jednocześnie dokumentować swoje tu i teraz.



"Okularnik" Bondy i róża na Dzień Kobiet


Park Kusocińskiego w Olsztynie

Otwarcie sezonu rolkowego


Chociaż na chodnikach jeszcze piasek...



... jakoś sobie radzę

A to już Park Centralny

Odkryliśmy świetny plac zabaw


Bo chociaż od lat piszę dzienniki, ten blog jest/był dla mnie swoistym  pamiętnikiem. Zapisem najfajniejszych chwil z mojego życia. I z tego powodu być może się z nim nie rozstanę. A może tak. Waham się wciąż. Wciąż zadaję sobie pytanie, czy jest to na tyle istotny element mego życia na wariackich papierach, by poświęcać mu energię i czas. Może zamiast blogowania powinnam zająć się czymś innym? Dzisiaj jeszcze tego nie wiem. Lubię to swoje miejsce w sieci, lubię pisać. Tak w ogóle to książkę bym napisała. Kiedyś nawet rozpoczęłam swoją powieść i zakończyłam na trzecim rozdziale, nim w ogóle rozwinęła się jakakolwiek akcja. Więc może ten blog to takie moje niespełnione marzenie o  własnej książce?
Tak sobie rozkminiam i nie wiem co dalej. Może to tylko chwilowe zmęczenie materiału, a może sygnały, że faktycznie czas zawiesić bądź porzucić tę działalność na rzecz innych rzeczy. A może zamiast pięciu wpisów w miesiącu, będę publikowała tylko dwa? Czas pokaże.

Bardzo cenię sobie komfort. Lubię upraszczać życie. Od czasu do czasu wyrzucam rzeczy, które mi nie służą, przestaję angażować się w relacje, w których coś nie gra, rezygnuję z aktywności, z których przestaję czerpać satysfakcję. Czy blogowanie jest jedną z nich? Mam dziś do tego bardzo ambiwaletny stosunek. I wiem tylko jedno: nic na siłę.

6 komentarzy:

  1. Najważniejsze to robić coś co się kocha i daje satysfakcję. Może zacznij pisać mniej i wtedy sprawdź czy naprawdę brakuje Ci blogowania ;)
    Pozdrawiam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ostatnio zastanawiam się czy "nie porzucić" bloga, ale szczerze mówiąc UWIELBIAM BLOGOWANIE. Jeszcze mnie nie znudziło, a w głowie mam coraz więcej pomysłów, więc myślę sobie, że szkoda by było.
    ps. A ja jakoś nie mogę przebrnąć przez "Okularnika", mimo że poprzednią część przeczytałam jednym tchem.
    Pozdrawiam:)
    www.kobiece-inspiracje.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie ta myśl "trochę szkoda" kołacze mi się po głowie, więc nie wiem, może jeszcze trochę pociągnę ten wózek :)
    "Pochłaniacza" nie czytałam, ale czytałam recenzje, że "Okularnik" jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń