poniedziałek, 20 lutego 2017

10 zimowych pomysłów na oszczędzanie






Myślałam, że o oszczędzaniu napisałam już wszystko i mój repertuar pomysłów zwyczajnie się wyczerpał, ale jednak nie. Co i rusz, przypadkiem bądź wręcz przeciwnie, z premedytacją, wpadam na nowe sposoby, na to jak odłożyć kilka stówek. 


Przeglądając statystyki, zauważyłam, że największą popularnością na moim blogu cieszy się temat oszczędzania. A posty, takie jak TEN, czy TEN, choć stare jak świat, mają najwięcej odsłon.

Mam już za sobą rok bez ciuchów, przed sobą rok bez butów, płacę zawsze w pierwszej kolejności sama sobie, staram się nie kupować pierdół. Biorę krótkie prysznice, potrafię sama zrobić tabletki do zmywarki, zamrażam dary lata, no i generalnie uskuteczniam swój antykonsumpcjonizm. Z przerwami na spełnianie zachcianek :)

O moich mniej i bardziej kreatywnych sposobach na to, by hajs się zgadzał i by nigdy nie narzekać na jego brak, można dowiedzieć się w tym zbiorowym wpisie, gdzie podlinkowane są moje wszystkie pozostałe posty o oszczędzaniu.

Ale tak jak mówię, życie przez cały czas podsuwa mi nowe rozwiązania i aż żal by było nie podzielić się nimi ze światem.

Oto więc dziesięć nowych, mniejszych i większych sposobów na niemarnowanie kasy:

1. Przelewanie jak największej części swoich comiesięcznych dochodów na konto oszczędnościowe lub lokatę.
Kiedyś zaczynałam od skromnych 10%, obecnie doszłam do 60%, choć to było trochę ryzykowne zagranie i z niecierpliwością wyczekiwałam na kolejną wypłatę. Uważam jednak, że idea sama w sobie jest świetna. Żyjesz po prostu bardzo skromnie, bo na niewiele cię stać. Nie wydajesz, bo nie masz. Bo zapłaciłaś sama sobie. I te pieniądze gdzieś tam pracują i rozmnażają się. A ty masz okazję doświadczyć życia w ascezie:) Każdy musi metodą prób i błędów wypracować odpowiedni dla siebie procent. 40% jest optymalne, 50% idealne, choć ja bym się skłaniała ku 60%. Pamiętajcie, jednak, że nie od razu Rzym zbudowano, i nawet tradycyjne 10 % jest jak najbardziej okej, a 5% jest o niebo lepsze niż nic.

2. Zainstalowanie perlatora w kuchni.
Perlator to końcówka, którą montujemy na kranie. Dzięki specjalnemu systemowi sitek, można zaoszczędzić około 30 % zużycia wody.


Perlator

3. Zarejestrowanie karty Moja Biedronka. 
Rejestracja karty trwa jakieś dwie minuty, a pokazując ją przy kasie zawsze można dostać jakiś upust.


4. Sprawdzanie paragonów po odejściu od kasy.
Tak, kilka razy zdarzyło mi się wypatrzyć błąd na paragonie. Nie zgadzała się cena, albo był nabity inny, droższy produkt. Dzięki mojej szybkiej interwencji, dostawałam zwrot pieniędzy. I nie ważne, że były to tylko 2 złote. To przecież były moje 2 zł.


5. Używanie zużytego tuszu do rzęs jako produktu do malowania brwi. 
U mnie wyschnięte tusze doskonale zdają egzamin na brwiach, wymagających tylko lekkiego podkreślenia. Dzięki temu odkryciu nie muszę już kupować specjalnych tuszów do brwi.

6. Marchewkowe wióry, które powstają podczas wyciskania soku jak najbardziej można wykorzystać na surówkę. Wystarczy dodać odrobinę soku z jabłka i przy okazji wyciskania zdrowego marchwiowo- jabłkowego napoju można mieć równie zdrowy dodatek do obiadu. Plus zaoszczędzamy czas i energię poświęcone na ręczne tarcie marchewek. Drugi sposób na wykorzystanie marchewkowych odpadów to upieczenie z nich TYCH babeczek.

7. Wykorzystanie pestki z awokado. 

Czy wiecie że zwykłą pestkę z awokado, można bardzo łatwo przerobić na fantastyczną egzotyczną przyprawę o wielu właściwościach zdrowotnych? Wystarczy pestkę wysuszyć, następnie zetrzeć na tarce, a potem dodawać, gdzie tylko się chce.

8. Targowanie się i negocjowanie. 
Z racji wykonywanego zawodu codzienne negocjacje są dla mnie najnormalniejszą rzeczą pod słońcem. Ta umiejętność to tajna broń, którą wykorzystuję kiedy chodzi o moje prywatne finanse. Nie boję się poprosić o "rabacik".

9. Nie wylewanie wody z kiszonych ogórków.
Sok po kiszonych ogórkach jest równie dobry jak same ogórki. To nie tylko darmowy i naturalny probiotyk, ale i potężna broń do walki z pasożytami na przykład, które, niestety, ma prawie każdy z nas.

10. Dwu- lub trzykrotne zalewanie herbat i ziół.
Zieloną herbatę czy czystek (który my pijemy prawie codziennie) można, a nawet wskazane jest zalewać gorącą wodą dwu-, a nawet trzykrotnie. Zresztą nawet torebka czarnej herbaty jest na tyle mocna, że można z niej zrobić ze trzy kubki, zamiast jednego.

I to by było na tyle. Wszelkie inne oszczędnościowe sugestie są mile widziane w komentarzach.

5 komentarzy:

  1. Podczas moich pobytów w Polsce zawsze korzystam z karty Biedronkowej mojej mamy i to racja, że czasem rabaciki mogą poprawić stan portfela ;D
    Życzę owocnego oszczędzania ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Paragony sprawdzam, kartę biedronki stosuję, ale nie lubię sobie ani komuś odmawiać zbyt dużej ilości rzeczy. Oszczędzam na tyle ile mogę, uwielbiam skarbonki do rozbijania, zawsze mi się sprawdzają aby trochę odłożyć :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Od dłuższego czasu szukam właśnie takiej tradycyjnej świnki-skarbonki, jak za dawnych czasów, ale jeszcze nie znalazłam ideału :)

      Usuń
  3. Kiedy byłem zadłużony, wybrana przeze mnie pożyczka na dowód przez internet pozwoliła mi rozbić spłatę zaległości na kilka miesięcy. Jednocześnie zacząłem na wszystkie sposoby oszczędzać. W połączeniu pozwoliło mi to bez konsekwencji wyjśc z zadłużenia i w końcu odkładać pieniądze.

    OdpowiedzUsuń