środa, 7 grudnia 2016

10 pierwszych razów (w październiku, listopadzie i grudniu)



"O wielkich zmianach decydują często małe epizody. Jedna książka, jedno spotkanie, jedna decyzja."- powiedział mój ulubiony Jacek Walkiewicz. I ja się z nim całkowicie zgadzam. Bo robiąc nowe rzeczy, otwieramy sobie drzwi do nowych światów.


Ostatni kwartał tego roku, mimo nieco spowolnionych obrotów zafundował mi kilka ciekawych przygód i nieznanych dotąd praktyk.

1. Założyłam konto na Instagramie.

Można tam znaleźć ogrom ciekawych inspiracji, a potem wprowadzić je w życie.

2. Zapisałam dziecko na keyboard, w związku z czym na nowo musiałam nauczyć się nut.

I wcale nie jest to przejaw moich niespełnionych ambicji, ale faktyczne podążanie za zainteresowaniami córki. Pamiętam, jak kiedyś rodzice za wszelką cenę chcieli, żebym chodziła na ognisko muzyczne (tak, tak, funkcjonowały takowe w latach dziewięćdziesiątych), a ja dopięłam swego i nie chodziłam, bo po prostu, z muzyką jakoś nie było mi po drodze. Co innego moja K., która wykazuje wyraźne predyspozycje do grania i śpiewania. A teraz przy okazji i ja muszę umieć odróżnić ćwierćnutę od ósemki.

3. Miałam przyjemność uczestniczyć w urodzinowym przyjęciu-niespodziance. 

Emocje towarzyszące temu wydarzeniu są nie do opisania. Wzruszenie, radość, poczucie rodzinnych więzi. To trzeba przeżyć.


Bielsk Podlaski; tuż obok sklepu znanego z filmu "Znachor" jest wejście do restauracji, w której odbyło się przyjęcie-niespodzianka

4. Byłam na ściance wspinaczkowej. 

Nie wpięłam się, co prawda, na sam szczyt, nie byłam chyba nawet w jego połowie, ale spróbowałam i wiem jak to smakuje. Jeśli tylko nadarzy się okazja, na pewno spróbuję jeszcze raz pokonać mój lęk wysokości i może za którymś razem wdrapię się pod sam sufit. 


Na zdjęciu, niestety, nie jestem ja, lecz moja odważna koleżanka

5. Byłam po raz pierwszy w Escape Roomie. 

Planowałam taką przygodę już dawno, lecz dopiero w grudniu, w Bydgoszczy nadarzyła się okazja. To emocjonująca zabawa, opierająca się na kojarzeniu faktów, działaniu pod presją czasu i pracy zespołowej. Polecam! Już przebieram nóżkami na myśl o odwiedzeniu olsztyńskiego Escape Roomu.

6. Przekazałam rzeczy do domu samotnej matki.

Chociaż staram się pomagać potrzebującym, nigdy nie uczestniczyłam w tego rodzaju zbiórkach. A tak mogłam pomóc i przy okazji oddać się czynności odgracania (KLIK).

7. Upiekłam miodownik. 

Zdjęcia nie zdążyłam zrobić, bo zniknął w mgnieniu oka. A przepis to: jajka, mąka pszenna, mąka jaglana, olej, miód, cynamon i inne przyprawy.

8. Zrobiłam zielone naleśniki. 

Młody jęczmień doskonale sprawdził się jako barwnik.

9. Zrobiłam nową egzotyczną przyprawę, 

ścierając na najmniejszych oczkach tarki wysuszone pestki awokado. Przyprawa ładnie pachnie i ma piękny pomarańczowy kolor. Dodałam ją między innymi do wspomnianego wyżej miodownika.

10. Zrobiłam loki mojej córce.


Lokówką Remingtona. Wygląda przesłodko, czyż nie? 

 



O moich wcześniejszych pierwszych razach, takich jak patroszenie ryb czy robienie kasztanowej nalewki możecie przeczytać TU i TU.

A Wy co nowego zrobiliście ostatnio?

2 komentarze:

  1. Uwielbiam czytać takie notki i pierwszych razach.Zawsze można znaleźć inspirację i pomysł dla siebie ;D
    życzę jak najdłuższej listy takich pierwszych razów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam czytać takie rzeczy u innych :)

      Usuń