środa, 16 listopada 2016

Jesiennej chandrze mówię NIE! cz.1



Kiedy cotygodniowe przygody rolnika, co szuka żony już mnie nie cieszą, a po zjedzeniu całej tabliczki czekolady, stwierdzam, że to nie był najlepszy pomysł, zaczynam szukać innych sposobów, by odgonić szalejące w mej głowie czarne scenariusze.


Jesień ma to do siebie, że zwalniamy obroty i z braku laku zaczynają nam kiełkować w głowach natrętne, negatywne myśli. Przynajmniej jak tak mam. Niezidentyfikowane bliżej stany. Coś pomiędzy chandrą a depresją. Nieuzasadnione lęki, wewnętrzne niepokoje. Na szczęście stosunkowo krótkie, bo wiem, jak im szybko zaradzić. Pisałam już kiedyś na blogu Jak nie dać się jesiennej depresji (KLIK), był to jednak wpis taki bardziej ogólnikowy. A że zdarza mi się bywać osobą drobiazgową i wprost uwielbiam tworzenie list z pomysłami na każdą okazję, rozdaję dziś za darmo i bez recepty pokaźną stertę naturalnych antydepresantów. Zażywaj je garściami, bez obaw o skutki uboczne, a przed użyciem nie konsultuj się z lekarzem lub farmaceutą :)

1. Przeczytaj jakąś książkę Beaty Pawlikowskiej. Zawsze pozytywnie na mnie działają.

2. Obejrzyj kanał Laury Ogrodowczyk. Pozytywnie zakręcona rodzina Laury to moi ziomale. Lubię z nimi śmiać się, wzruszać, zaczynać i kończyć dzień. Ich filmy mają w sobie dużo ciepła i humoru. Dla mnie są lepsze niż niejedna telenowela.

3. Zostań obserwatorem ptaków. Wybierz się na spacer do lasu właśnie z zamiarem ich wypatrywania i fotografowania. A jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem lornetki (ja nie mam- jeszcze!), to sukces w tej dziedzinie masz gwarantowany.


Sójka

4. Spróbuj nowego owocu. Co powiesz na liczi chińskie? Choć mnie ze wszystkich egzotyków najbardziej smakuje mango.




5. Ciesz się pierwszym śniegiem. Ulep bałwana. Można się przy tym nieźle spocić, poczuć się jak dziecko i dać upust swojej kreatywności.


Bałwan w połowie listopada? Takie rzeczy tylko na Podlasiu:)



6. Zrób ognisko. Upiecz kiełbaski lub ziemniaki. Każda pora roku jest w sumie na to dobra. Już samo patrzenie w ogień przynosi spokój.





7. Kolekcjonuj rysunki dzieci. Próbuj je interpretować, pytaj co przedstawiają, bo w świecie dziecka nic nie jest takie oczywiste, jak mogłoby się wydawać. I to jest piękne!


Ta po lewej to Maja Sablewska, a zaraz za nią- ja po metamorfozie :)



8. Koloruj. Kolorowanki dla dorosłych to bardzo fajny jesienny czasoumilacz. Wymagają większej precyzji niż tradycyjne kolorowanki dla dzieci i dobrze zatemperowanych kredek, ale przecież chyba lubisz wyzwania? 




9. Słuchaj z kimś muzyki. Puszczajcie sobie nawzajem na zmianę ulubione kawałki. Czasem tak robimy z mężem i z córką. Dzięki temu nasz dzień od razu zyskuje na jakości i mamy okazję usłyszeć piosenki, o których nie mieliśmy do tej pory pojęcia, a także możemy lepiej poznać gust muzyczny drugiej osoby.

10. Poukładaj z kimś puzzle. Razem, albo na czas. Marzy mi się ułożenie 1000 elementów. Chociaż puzzle dla dzieci, wierzcie lub nie, też potrafią być wymagające większego wysiłku.

11. Przeczytaj książki dla dzieci Agnieszki Chylińskiej.






12. Idź na sanki zimą. To już lada moment. Endorfiny będą w tobie buzować, że ho ho!





13. Wybierz się na wystawę starych samochodów. Tak po prostu.







14. Dostrzegaj wokół siebie pozytywne komunikaty. Takich przekazów jest naprawdę sporo, wystarczy się rozejrzeć.






15. Jedź do stolicy (KLIK). Tam zawsze jest co robić i w czym wybierać. Co powiesz na JESIENNY SPACER PO ŁAZIENKACH?



16. Zrób zalecane 10 000 kroków. Albo i więcej. 

17. Pozwól sobie czasami na coś niezdrowego.



18. W bezchmurny dzień wybierz się do obserwatorium i wypatruj spadających gwiazd. Powtarzam, w bezchmurny (nie powielaj mego błędu).


Olszyńskie obserwatorium- do zaliczenia

19. Podziwiaj księżyc w pełni. Raz księżyc był tak nieziemski (jakkolwiek to brzmi), że musieliśmy się zatrzymać, wysiąść z samochodu i go uwiecznić. Choć pełnia wzbudza we mnie mieszane uczucia, co tu dużo gadać, cieszy oko.


Zdjęcie wyszło takie sobie, ale na żywo księżyc był mega

20. Odwiedź jakąś restaurację po "Kuchennych rewolucjach"i spróbuj popisowego dania Magdy Gessler. Twoim kubkom smakowym też się coś należy.




"Zielarnia" w Olsztynku

21. Wybierz się na koncert. Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje. Wzrusza, odpręża, wyzwala ukryte głęboko instynkty i prawdy. Na przykład koncert Piaska (KLIK) podziałał na mnie niezwykle kojąco i refleksyjnie, koncert Lady Pank w nostalgiczny sposób obudził moją rockową duszę, a koncert Zenka, na który poszłam niby-dla-jaj sprawił, że chciałam się bawić w najlepsze i poddać euforii tłumu.

22. Pooglądaj mecze piłki nożnej. Ostatnio bardzo się nimi ekscytuję, zwłaszcza grą naszej reprezentacji i Legii (wiadomo, Pazdan, pozdrawiam). Wywołują u mnie niesamowite emocje i parcie na zwycięstwo. A przy mniej ważnych meczach lubię zasypiać. Głosy komentatorów działają na mnie usypiająco. I wcale nie mniej relaksująco niż szum lasu czy fal.

23. Gotuj z You Tubem w tle. Lubię odpalić sobie w kuchni jakiś fajny kanał (i to wcale nie kulinarny). Słuchać, zerkać jednym okiem, a jednocześnie coś tam pichcić i obierać marchewkę.


Tu akurat robiłam zupę z soczewicy

24. Nie gotuj wcale. Pójdź na gotowe. Czasami są takie dni, kiedy omijam kuchnię szerokim łukiem. I to jest ok. Nic na siłę. A wyjście do klimatycznej knajpki z fajnym wystrojem pozwoli ci wrócić do równowagi kulinarnej. Przynajmniej ja tak mam, że po powrocie z jakiejś restauracji chce mi się stać przy garach ze zdwojoną energią. Dlaczego? Otóż zazwyczaj wybieram tak nietrafione dania, że po zjedzeniu ich uważam się za najlepszą kucharkę w okolicy. Ba! Nawet uważam, że bez mrugnięcia okiem powinno się mnie zatrudnić jako szefa kuchni. A później znów nadchodzi dzień, kiedy myślę, że nadaję się co najwyżej na pomoc kuchenną. Tak mam.




25. Zbieraj grosiki na szczęście. Mogę się pochwalić naprawdę pokaźną kolekcją. Każda znaleziona na ulicy moneta wywołuje uśmiech od ucha na mojej twarzy. Biorę to za dobry znak. Naprawdę. Nie na darmo utarło się powiedzenie "brać coś za dobrą monetę".



Po napisaniu tego postu stwierdziłam, ze takie wpisy mogłabym produkować jeden za drugim na masową skalę. Jak to mówią, potrzeba matką wynalazku i ja muszę, po prostu muszę bez przerwy coś robić. Czasem nawet nie pytam, czy mam ochotę czy nie, po prostu uciekam od nadciągajacych smutków i działam. Podobne pomysły można znaleźć TU i TU. Chcecie więcej?

2 komentarze:

  1. Oh! Jesień zawsze dłuży mi się niewyobrażalnie! Świetny post i jaka długa lista! jak widać ta pora roku wcale nie musi być nudna i depresyjna
    Pozdrawiam ciepło ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musi, ale siłą rzeczy jest i trzeba coś kombinować w tym temacie :) Pozdrawiam :)

      Usuń