wtorek, 6 września 2016

Świętokrzyska przygoda


Tego lata spędziliśmy jeden bardzo intensywny dzień kręcąc się po województwie świętokrzyskim. Zdobyliśmy szczyt, zeszliśmy pod ziemię, zachwyciliśmy się pomnikiem przyrody. Atrakcjom nie było końca.




Ogólny zarys tej wyprawy pojawił się już we wpisie Z PEPPĄ PO POLSCE, teraz czas na szczegóły.
Pierwszą atrakcją naszej wycieczki był dąb Bartek, rosnący majestatycznie koło Zagnańska. To najstarszy dąb w Europie. Jego wiek szacuje się na 700-1000 lat. Dęby z Puszczy Białowieskiej (ok. 500 lat) , które do tej pory robiły na mnie wrażenie, teraz mogą się schować ze swoją starością. Bartek to dopiero staruszek. Jak widać na zdjęciach, drzewo wymaga licznych zabezpieczeń, jest ogrodzone i monitorowane, nie można więc do niego podejść. Ale ponad 13 metrów obwodu jest imponujące!


Dąb Bartek










Drugim, bardzo ważnym punktem na mapie był dla nas szlak na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich -Łysicę, która, choć niewysoka, należy do Korony Gór Polski, a wzięliśmy się od zeszłego roku za jej zdobywanie. W tym celu pojechaliśmy do miejscowości Święta Katarzyna, gdzie pod klasztorem zaparkowaliśmy auto i wyruszyliśmy na szlak wiodący przez puszczę jodłową i gołoborza. Po jakiejś godzince byliśmy już na szczycie (612 m n.p.m.). Trasa nie jest forsowna, idealna dla rodzin z dziećmi (choć maluchy muszą uważać by nie potknąć się na gołoborzach).












I tu skończyły się schody, a zaczął tor przeszkód przez gołoborza


Świętokrzyskie gołoborza














Przerwa na sesję zdjęciową



W tle klasztor św. Katarzyny

Po zdobyciu Łysicy mieliśmy jeszcze więcej energii i zupełnie spontanicznie postanowiliśmy pojechać do Kielc. Kielce zwiedzane przez szyby samochodu wywarły na mnie całkiem dobre wrażenie, a już osławiona Kadzielnia powaliła mnie na kolana. To miejsce doskonałe na wszelkiej maści rekreację! Skałki idealnie wpisują się w miejski krajobraz, a liczne tarasy widokowe to tylko wartość dodana.







Trafiliśmy na wysyp mirabelek













Znowu mirabelki :)

Mirabelkami się jednak nie najedliśmy, zajechaliśmy więc do Chęcin na małe co nieco. Zamek zwiedzaliśmy w zeszłym roku, więc tym razem podziwialiśmy go z daleka. Zatrzymaliśmy się w restauracji "Pod Zamkiem" i zajadając żurek z kiełbasą oczekiwaliśmy godziny 16.00.






Zamek w Chęcinach



"Pod zamkiem " w Chęcinach


Na 16.00 bowiem zaplanowany był punkt kulminacyjny. Uwieńczeniem naszej świętokrzyskiej przygody było... zwiedzanie jaskini Raj. Niestety, nie mam ani jednej fotki z tego miejsca, ponieważ obowiązuje tam całkowity zakaz fotografowania i filmowania, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że nazwa jaskini jest w stu procentach adekwatna. "O raju, jak tu pięknie!"- krzyknął ponoć w 1964 roku jeden z czterech chłopaków, odkrywców jaskini. I miał rację. Jaskinia zachwyca bogactwem stalaktytów i stalagmitów. Nie sposób tego opisać, trzeba to zobaczyć. To cud natury w najczystszej postaci! Historia odkrycia jaskini i oddania jej do użytku jest fascynująca. Chyba nigdy jeszcze nie słuchałam tak wnikliwie przewodnika. Wyobraźcie sobie, że jesteście w miejscu, gdzie kiedyś mieszkali neandertalczycy! 
Z ważnych informacji: 
- rezerwacji jaskini można dokonać wyłącznie internetowo, ja rezerwowałam bilety jakoś tydzień wcześniej,
- dobrze jest zabrać ze sobą coś cieplejszego, bo temperatura w jaskini to jedynie 9*C.


Jedyne zdjęcie z wejścia do Jaskini Raj

Jak widać świętokrzyskie ma wiele do zaoferowania. Podejrzewam, że jesienią jest tam równie pięknie jak latem.

6 komentarzy:

  1. Widoki zachwycające! ;)
    Uwielbiam klimat takich rodzinnych wycieczek!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham takie rodzinne wycieczki, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Jak zwykle ciekawe miejsca. Jak będę plonować podróże po Polsce na pewno się do Ciebie zgłoszę :) Tyle fajnych miejsc odwiedzacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się:) Wymyślanie wycieczek to moja specjalność.

      Usuń
  3. Intensywnie, fajnie, aż nie mogę się doczekać, kiedy moja młodsza córa będzie na tyle duża, żeby też się tak powłóczyć po ciekawych miejscach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno prędzej niż się spodziewasz :)

      Usuń