środa, 14 września 2016

Rejs



Jedną z atrakcji tegorocznego lata uczyniliśmy rejs szlakiem Kanału Elbląskiego. Planowałam to już od kilku lat i w końcu udało mi się wybrać termin, zarezerwować bilety i odpłynąć.


Nasz rejs rozpoczęliśmy w Ostródzie, skąd wypłynęliśmy statkiem przez Jezioro Drwęckie, kierując się w kierunku Miłomłyna. Początkowo, na otwartej wodzie trochę wiało, kiedy jednak wpłynęliśmy do kanału, było już zacisznie i przyjemnie. Oczywiście, można było siedzieć na dolnym pokładzie, ale któż by siedział na dole, kiedy cała akcja rozgrywała się na górze? Bo widoki widokami, przyroda przyrodą, ale kwintesencją tego rejsu było tzw. śluzowanie, czyli wpływanie statku do śluzy i czekanie, aż wyrówna się poziom wody. Sam pan kapitan dwukrotnie wyszedł na pokład, by dokładnie objaśnić nam tę myśl technologiczną. Cała wyprawa zajęła nam dwie i pół godziny. W Miłomłynie ( to tu właśnie znajduje się najstarsza część Kanału Elbląskiego) czekał na nas autobus, który odwiózł nas z powrotem do Ostródy, więc od strony organizacyjnej też wszystko było na plusie. Jedyny minus to cena. Dwie stówki za taką atrakcję to trochę za dużo, jak na moje skromne oko. No, ale raz się żyje i wszystkiego trzeba spróbować. Warto też odpowiednio się wyprowiantować na taką wyprawę. Dwie nektarynki i zimny tost ze śniadania to stanowczo za mało :)

 
Z tego miejsca wystartowaliśmy
 
























A na koniec zajechaliśmy na rosół, pierogi z dorszem i kartacze

2 komentarze:

  1. Wspaniałe widoki! ;)
    Polska jest naprawdę piękna ! Aż miło popatrzeć na te wszystkie fotorelacje ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) W naszym kraju fascynujące jest to, że jest taki różnorodny. Zastanawiam się, kiedy wyczerpią mi się pomysły i powiem "nudaaaa" :)

      Usuń