wtorek, 30 sierpnia 2016

Na deptaku w Ciechocinku





Środek lipca. Niedziela. I my, niczym kuracjusze, przechadzający się pod tężniami w Ciechocinku. Piękny obrazek. Taki wypad, choć trochę emerycki, to miła odskocznia od codzienności. Tym bardziej, że Ciechocinek, to miejsce, w którym zagina się czasoprzestrzeń.



W Ciechocinku byłam już kiedyś na wycieczce w liceum. Wspomnienia miałam więc mgliste, oj mgliste i bardzo chciałam je odświeżyć. Wpisałam więc kiedyś Ciechocinek na listę miejsc do zwiedzenia i ...czary mary, zupełnie niespodziewanie, przy okazji wyjazdu do Torunia, nadarzyła się okazja, by pospacerować pod tężniami.








Jaś i Małgosia

Zegar kwiatowy























Po spacerze chciałam jeszcze zaopatrzyć się w zapas wody "Krystynka". Myślałam, że dostanę ją w pierwszym lepszym ciechocińskim spożywczaku. Niestety. Uprzejmy pan ochroniarz z Polo Marketu zdradził mi tajemnicę, gdzie mam się udać po wodę. Stosując sprawdzoną metodę "koniec języka za przewodnika" trafiłam w końcu do sklepiku i wyszłam z niego z czterema butelkami "Krystynki".
Woda ma specyficzny, lekko słonawy smak i nie każdemu przypadnie do gustu. Najlepiej smakuje schłodzona.  Bogata jest w sód, magnez, potas i wapń i ponoć idealnie nadaje się na upalne dni.

4 komentarze:

  1. Zawsze jak do Ciebie zagladam jesteś w innym miejscu :) super.Często w drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, na paliwie nie oszczędzam :)

      Usuń
  2. Lubię Ciechocinek, mimo że wielu ludziom kojarzy się właśnie z miejscem "emeryckim" :) Lubię go tym bardziej, że mam do niego całkiem blisko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ciechocinek jest bardzo specyficzny, ale na niedzielny spacer z rodziną jak najbardziej. Pozdrawiam :)

      Usuń