wtorek, 2 sierpnia 2016

Na czym zaoszczędziłam w lipcu?


Lipiec za nami, a ja wyraźnie widzę, że coraz rozsądniej gospodaruję pieniędzmi. Ulegam zachciankom, bo na tym przecież polega urok życia, ale i potrafię odróżnić dobrze zainwestowane złotówki od tych wyrzuconych w błoto.


Jedzenie
Lato to czas kiedy Matka Ziemia obdarza nas hojnie wszystkim, co najlepsze i aż żal z tego nie skorzystać. W lipcu królowały u nas grzyby i ryby, a także jagody. Nawet z jednego okazałego prawdziwka można zrobić zupę grzybową na dwa dni, a  kilka przypadkowo znalezionych na łące pieczarek idealnie pasuje do jajecznicy.
No i najważniejsze przykazanie: nie wyrzucaj! Suchą bułkę wystarczy przerobić na bułkę tartą. Zaczęłam też wykorzystywać to, co do tej pory traktowałam jako odpady. Na przykład pestki moreli i arbuza, czyli coś, co dotychczas lądowało w koszu. Pestki moreli wystarczy rozbić młotkiem, to co znajdziemy w ich wnętrzu jest jak najbardziej jadalne, a nawet zdrowe. To samo z pestkami arbuza. Wysuszyłam je, a następnie zmieliłam w młynku i mogę dodawać taką zdrową przyprawę do różnych potraw. W związku z nadchodzącym urlopem i związanym z nim odłączeniem lodówki od prądu, planowaliśmy nasze menu tak, by nic się nie zmarnowało. I choć jedzenie przez kilka dni fasolki i cukinii było męczące, podołaliśmy :) A kilka rzeczy, które mi zostało (np.nierozpoczęte masło klarowane czy zamrożone szyje z indyka i seler) mogłam przechować w lodówce i zamrażarce uprzejmej koleżanki.


Uwielbiam!


Wyjście na jagody, to fajna, darmowa rozrywka



Pieczarka z pastwiska


Moja zdobycz
Tym podgrzybkiem z cebulką najadły się cztery osoby na śniadanie

Borowik z Puszczy Białowieskiej
Jest się czym pochwalić, prawda?




Środki czystości
Nie kupiłam żadnych w lipcu, ani w czerwcu, ani chyba też nawet w maju i kwietniu. Nie mam takiej potrzeby. Piorę w orzechach, kostki do zmywarki zrobiłam sama. Mam jakiś tani biedronkowy  płyn do zmywania, który spokojnie wystarcza mi na pół roku. Do czyszczenia toalety świetnie nadaje się gorący ocet. Po odkamienieniu czajnika wlewam wrzący ocet do sedesu (dwa w jednym). Dzięki temu nie widzę śladu kamienia. Najlepszy i najtańszy papier toaletowy to szary papier z Biedronki. Przetestowałam, sprawdziłam, porównałam i wiem co mówię. Absolutnie nie mam potrzeby używania tych kolorowych i zapachowych. Nawet dla gości, bo to by zakrawało na hipokryzję. Zrezygnowałam z ręczników papierowych. Mam przecież ścierki. A do mycia luster i szyb mam specjalną ściereczkę i własnej produkcji uniwersalny środek (woda+ocet+spirytus), którym mogę czyścić w zasadzie wszystkie powierzchnie. Tak więc sorry,  koncerny produkujące szkodliwą i zupełnie niepotrzebną chemię gospodarczą na mnie nie zarobią.

Kosmetyki
Jedyny kosmetyk zakupiony w tym miesiącu to szampon Baby Dream z Rossmanna. Zrobiłam też suchy szampon z mąki ziemniaczanej i sody oczyszczonej. Nie jest zły. Manicure robią mi nieustannie od kwietnia  hybrydy z Semilaca. Kolorówkę mam, perfumy mam, balsam w postaci oleju kokosowego mam. Naprawdę nic więcej nie potrzebuję.

Leki
Od jakiegoś czasu aptekę omijam szerokim łukiem. W tym roku kupiłam tylko etopirynę, maść z witaminą A i sól fizjologiczną. Leczymy się domowymi sposobami. Nalewka bursztynowa, kropla wody utlenionej do ucha, goździki (na ból gardła polecam żucie goździków), syrop cebulowy ... i wakacyjne infekcje odchodzą w niepamięć.

Ubrania
Siedem miesięcy niekupowania ciuchów za nami. W lipcu skusiłam się na buty z Biedronki. Niby tylko 30 zł, niby fajne, ale chyba zbyt impulsywnie podjęłam decyzję o ich zakupie. 
Sandały dziecka, które mogłabym już w zasadzie wyrzucić, zostały sklejone i powinny posłużyć jeszcze do końca sezonu

Prezenty
Od jakiegoś już czasu ograniczyłam budżet na prezenty co najmniej o połowę. Po prostu kupuję taniej i mniej niż dotychczas. Na razie nikt nie wnosił zażaleń, więc chyba jest ok.

Media
Tak jak w czerwcu (KLIK), w lipcu też nasze mieszkanie przez 8 dni było odcięte od wody i prądu. W związku z dłuższym wyjazdem korki zostały wyłączone, a zawory wody zakręcone.
W codziennym życiu coraz lepiej idzie mi gospodarowanie tymi zasobami. Wymyśliłam kilka sposobów, jakby tu przyoszczędzić jeszcze bardziej. Np. gdy wchodzę do łazienki po jakąś rzecz, staram się odruchowo nie zapalać światła (nie zawsze mi się to udaje, ale kiedy robię to świadomie, zaliczam sukces w tej materii). Ostatnio nawet tak się w to wkręciłam, że brałam prysznic bez światła, otwarte drzwi do łazienki wystarczyły. Kolejną rzeczą jest prasowanie. Fakt, że prasuję bardzo rzadko, ale kiedy już odpalam żelazko, staram się robić to z z głową. I ostanie dwie-trzy sztuki ubrań prasuję już wyłączonym z kontaktu żelazkiem, bo jego stopa i tak jest gorąca.

Rozrywka
Lato daje wprost nieograniczone możliwości w korzystaniu z darmowych rozrywek. Mogą to być koncerty na świeżym powietrzu, imprezy plenerowe, plażowanie nad wodą, wyjścia na jagody (ja zabrałam ze sobą na jagody koleżankę, dzięki czemu mogłyśmy połączyć przyjemne z pożytecznym), grzybobranie, wędkowanie, czytanie książki na łonie natury, spacery, zwiedzanie okolicy, itd, itp. Na przykład dowiedziałam się, że na olsztyńskim wydziale weterynarii pasą się sobie koniki (ponoć są i lamy), pojechaliśmy więc tam i karmiliśmy je koniczyną. Nudna niedziela zmieniła się dla mego dziecka w najwspanialszą niedzielę ever! Innym razem usłyszałam, że do zoo w Białymstoku wchodzi się za darmo. Będąc tam, nie mogliśmy nie skorzystać z takiej okazji.



Olsztyńskie rumaki

Zoo "Akcent" w Białymstoku


Miś jest bardzo grzeczny dziś


Impreza w plenerze, mogłam odpuścić sobie tę watę- nie smakowała, jak kiedyś :(


Plażing nad rzeką, przy okazji wędkowania męża

Plażing z czereśniami nad jeziorem

Koncert Alicji Majewskiej i Haliny Frąckowiak w olsztyńskim amfiteatrze


Ostatni tydzień lipca był czasem urlopu. A nie jest rzeczą łatwą oszczędzać na urlopie. Ale można. Można nie kupić na wycieczce żadnej pamiątki, nawet małego magnesika na lodówkę (choć niby zbieramy). Można żywić się we własnym zakresie. Można nie zamawiać picia w restauracji. Można pójść tylko na zupę dnia. Można zamówić zwykłą kawę po turecku za 5 zł, zamiast latte za 12 zł. Można zaparkować 100 metrów dalej i nie płacić za parking. Można zabrać wodę z domu, a potem uzupełnić butelkę wodą ze źródełka.
Tak, nasz ostatni urlop był zdecydowanie niskobudżetowy. Tylko jeden nocleg w Nałęczowie, a potem darmowe wczasy u rodziców :) Opalanie się na łące, grzybobranie, lokalne imprezy, chodzenie na boso. Najfajniejsze rzeczy są za darmo.


Nie ma jak rosół w Chęcinach




Kawa po turecku w Nałęczowie
Krystaliczna źródlana woda z Gór Świętokrzyskich

2 komentarze:

  1. Jesteś niesamowita, zawsze będę to powtarzać! Mega inspirujesz :) Ja też staram się wchodząc do kuchni czy łazienki tylko na chwilę nie zaświecać światła, zwykle po omacku wiem, gdzie co leży. Niestety, mieszkam z koleżanką, która przykłada do tego niewielką wagę, a co gorsza, co chwilę wchodząc/wychodząc z kuchni gasi i znów zapala światło, co przy żarówkach energooszczędnych nie wychodzi na dobre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, bardzo miło mi to słyszeć :)
      Niestety, mieszkając z kimś nie jest łatwo. Ja też biegam za moimi współlokatorami (zwłaszcza tym najmłodszym) i gaszę światło, zakręcam wodę, tłumaczę, edukuję...a czasami i tak jak grochem o ścianę. Ale wierzę, że te moje małe kroczki mają większy sens. Pozdrawiam !

      Usuń