piątek, 3 czerwca 2016

Na czym zaoszczędziłam w maju?



W maju rozeszło mi się trochę pieniędzy. Wiadomo, dwa długie weekendy, wyjazdy, rozrywki, jadanie na mieście...


Sporo wydałam, ale były to wydatki uzasadnione i potrzebne. Paradoksalnie, na wydatkach też można zaoszczędzić. Weźmy przykład: biurko do pokoju dziecka- ceny w salonach meblowych, a ceny z allegro- niebo a ziemia. 
Sporo jedliśmy na mieście- a to restauracja grecka, a to pizzeria czy kebab, a to bar mleczny. No, ale czasami człowiekowi nie chce się stać przy garach i perspektywa zjedzenia czegoś średnio zdrowego wydaje się być idealnym rozwiązaniem. A zasypiając na wyjeździe na stojąco, jak mogłam nie oprzeć się takiej kawie?



Wyjazdy zresztą też były w wersji ekonomicznej. Na przykład powstrzymaliśmy się od zjedzenia rybki nad morzem (tym bardziej, że najprawdopodobniej ze świeżą rybką z morza nie ma nic wspólnego). Zamiast tego wzięłam własny prowiant: kanapki i kabanosy. Poprzestaliśmy na gofrze zjedzonym w Gdańsku nad Motławą.





Przy okazji wyjazdów mego męża na mecze, robiliśmy sobie małe wycieczki. Zabierałyśmy się z nim i zwiedzałyśmy (KLIK) co tylko się da.


Olsztynek


Bisztynek

A jeśli chodzi o życie codzienne, starałam się, by pieniądze nie wyciekały mi bezsensownie z portfela i gospodarowałam dostępnymi zasobami jak tylko potrafiłam. 
Zaopatrzyłam się w specyfiki z łąki i lasu na sezon jesienno -zimowy:
- zrobiłam 7 słoików syropu z mniszka lekarskiego (przepis TU);
- wykorzystywałam młodą pokrzywę na różne sposoby: dodawałam ją do koktajli, robiłam z niej napar, ususzyłam jej liście na herbatę; 
- ususzyłam kwiaty fiołka trójbarwnego (napar z niego pomaga w infekcjach dróg oddechowych);
- ususzyłam młode wczesnomajowe liście mniszka (będą mi służyć jako jeden ze składników herbatki ajurwedyjskiej).





Liście majowej pokrzywy suszą się na parapecie

Trzy gary syropu z mniszka

Wysuszony bratek polny na herbatkę

W upały na ochłodę popijaliśmy soki z brzozy, które w marcu zamroziliśmy.
Za chwilę truskawki będą w przystępnych cenach, więc już zbieram słoiki na dżemy.
Z innych drobnych oszczędności: 
- przeszłam się parę razy do pracy na pieszo;
- pozbyłam się jednego telewizora (więc myślę, że rachunki za prąd jeszcze trochę mi spadną); 
- zrezygnowałam z loda na mieście (tak, tak, to własnie pojedyncze, z pozoru nic nie znaczące decyzje budują lub rujnują nasz budżet i zdrowie);
- zrobiłam sama tabletki do zmywarki z sody, kwasku cytrynowego i soli. Koszt 80 tabletek to jakieś 4 zł. Wcześniej przekrajałam na pół te ze sklepu, ale te z naturalnych środków są i tanie, i ekologiczne. 


Wybuchowa mieszanka, z której powstały ekologiczne tabletki do zmywarki

- eksperymentowałam też z pastą do mycia zębów (soda oczyszczona + olej kokosowy). Pasta jest rewelacyjna i bezpieczna (jedynym minusem jest jej słony smak) i nie wiem czy wrócę jeszcze do tej tradycyjnej.
- w dalszym ciągu nie kupujemy ciuchów i kosmetyków (olej kokosowy sprawdza się doskonale jako preparat do demakijażu i balsam do ciała). Wyjątkiem było kilka ciuszków dla dziecka na kwotę 56 zł w Pepco. Z jakością jest tam różnie, ale rzeczy które wybrałam miały w składzie sto procent bawełny.
- skorzystałam z darmowej imprezy jaką są juwenalia- wejścia na koncerty były za free, a ja bawiłam się wyśmienicie :)


Kortowiada- słynne olsztyńskie juwenalia


Szacunku do pieniądza uczę również dziecka. Kiedy moja K. chciała pójść na wesołe miasteczko (a tak się złożyło, że nie miałam na ten moment w domu gotówki), zaproponowałam  rozcięcie metalowej puszki-skarbonki z jej oszczędnościami. Zgodziła się i za atrakcje na wesołym miasteczku płaciła swoimi pieniędzmi. W ten sposób zobaczyła, jak szybko się rozchodzą, mogła się zastanowić czy gra jest warta świeczki i wybrać tylko niektóre rozrywki.



Zauważam, że z miesiąca na miesiąc powiększa się lista rzeczy, których już nie muszę kupować i mieć. Takie oszczędzanie połączone z minimalistycznym podejściem sprawia, że życie krok po kroku staje się mniej skomplikowane.

6 komentarzy:

  1. Świetnie, że uczysz dziecko oszczedności i racjonalnego gospodarowania własnymi pieniędzmi. Ile ciekawych rzeczy robiłaś w maju. Podziel się przepisami na wszystkie te specyfiki, które robiłaś :) Ja co roku robię syrop z sosny na odporność. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Marta! Maj to miesiąc, który dodaje mi skrzydeł, w którym rozpoczynam życie na pełnych obrotach:)
      Jeśli chodzi o specyfiki, to przepis na syrop z mniszka podlinkowałam w poście. Z pokrzywy parzę zwyczajny napar, po prostu zalewam ją wrzątkiem w dzbanku (nabiera intensywnego, ciemnozielonego, wręcz czarnego koloru) albo wcześniej sparzoną blenduję z dowolnymi składnikami w koktajlu (np. z truskawkami). Co do herbatki ajurwedyjskiej to przepis na nią jest gdzieś na blogu Agnieszki Maciąg. Na razie zbieram składniki i jednym z nich były właśnie suszone liście mniszka wczesnowiosennego:)

      Usuń
  2. Ja myję zęby mieszanką oleju kokosowego i naturalnego olejku eterycznego miętowego :-) Sprawdza się super, polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Ilonko:) No własnie skończył mi się olejek z drzewa herbacianego, jest podobny do miętowego. Próbowałam myć zęby samym olejem kokosowym, bo i o takim sposobie słyszałam. Po kilku pierwszych razach byłam zachwycona, ale później mój entuzjazm opadł i dodałam sody dla wzmocnienia efektu. Na pewno wypróbuję opcję z olejkiem, żeby uzyskać efekt świeżości. Dzięki :)

      Usuń
  3. Jak zwykle po przeczytaniu Twojego posta jestem pod wrażeniem :) Skąd bierzesz te wszystkie inspiracje na korzystanie z darów natury? Podziwiam, jak widać można ograniczyć chemię w domu, w jedzeniu i kosmetykach. Też byłam w Gdańsku w maju :) Cudowne miasto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) Inspiracje czerpię głównie z internetów. Jak pomyślę, przez ile lat dawałam sobie wciskać ciemnotę...Że najlepsze są pasty z fluorem. Że jak pranie, to w proszku do prania i koniecznie z płynem do płukania. Że do sprzątania najlepsze są nasączone specjalnym preparatem chusteczki (osobne do kuchni i łazienki). Że w każdym mieszkaniu niezbędne są odświeżacze powietrza. Teraz już wiem, że aby mieć czysto w domu, nie muszę mieć kontaktu z agresywną chemią ani jej wdychać, nie muszę wydawać pieniędzy na coś, co rujnuje moje zdrowie i nie zagracam mieszkania zbędnymi środkami czystości. No ale do wszystkiego dochodzi się stopniowo i małymi kroczkami. Pozdrawiam!

      Usuń