środa, 15 czerwca 2016

Cisza i spokój w Kątach Rybackich

 


Po zaliczeniu Jantaru, Stegny, Krynicy Morskiej zostały nam na Mierzei Wiślanej już tylko Kąty Rybackie. Nazwa miejscowości jest zachęcająca, czyż nie?


Co można robić w Boże Ciało, jeśli nie idzie się na procesję? Czytać książkę na plaży. Zapaść w drzemkę. Wypić latte nad morzem. Porobić zdjęcia, tudzież do nich pozować. Leżeć na kocu, beztrosko gapić się jak twoje własne dziecko zamoczyło się aż po same majtki i mieć świadomość, że nie nie masz dla niego nic na zmianę, a do domu jeszcze 180 kilometrów.
Kąty Rybackie, mimo zachmurzenia, przypomniały mi jak kocham polskie morze. Raz do roku muszę, po prostu muszę poczuć nadmorski klimat (KLIK). Ta czwartkowa cisza na plaży była bezkonkurencyjna. Ciepły piasek, ciepły wietrzyk, fale, inna jakość powietrza. Nic nie może się z tym równać.
Miałam, co prawda, zamiar się opalić. Cóż, słońca za bardzo nie było widać, ale też było zajebiście :) W ogóle to wyjechałam z Olsztyna w stroju kąpielowym pod ubraniem, jednak trzynaście stopni na termometrze sprawiło, że w okolicy Morąga przebierałam się w samochodzie w dżinsy. Opalę się innym razem, w gorący wakacyjny dzień, najlepiej w Juracie.





















2 komentarze:

  1. Aniu,cudowne są te Wasze rodzinne podróże. Strasznie lubię Twój sposób opisywania rzeczywistości.
    Mam propozycję tematu na wpis, mianowicie: jak dbasz o mieszkanie w sposób naturalny? Pisałaś w komentarzach, że pozbywasz się z domu chemii. Jestem na podobnym etapie, dlatego wszelkie pomysły mile widziane.
    Pozdrawiam Cię cieplutko i czekam na kolejne posty:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Ilonko, dzięki :)
      Wpis na pewno prędzej czy później się pojawi, choć większej filozofii w nim nie będzie :) Ale wszelkie propozycje mile widziane:) Pozdrawiam:)

      Usuń