czwartek, 12 maja 2016

Na czym zaoszczędziłam w kwietniu?




Kwiecień- plecień poprzeplatał mi oszczędności z wydatkami. No, ale nie oszukujmy się, jakieś wydatki będą zawsze. Ważne jest, by podchodzić do tematu oszczędzania zdroworozsądkowo i odróżniać rzeczy ważne i ważniejsze.


W kwietniu postawiłam sobie dwa cele:
1. że do końca roku nie kupię sobie żadnego ubrania (no, chyba, że jakaś sytuacja mnie do tego zmusi);
2. że zaoszczędzę do maja przyszłego roku pokaźną sumkę pieniędzy. Może to tylko pobożne życzenie, a może projekt jak najbardziej realny. Tego nie wiem. Ale nie dowiem się, jeśli nie spróbuję. Według moich kalkulacji powinno się udać, ale wiadomo przecież, że życie to pasmo niespodzianek, niespodziewanych wydatków czy zachcianek, nad którymi czasem się nie da zapanować.W temacie oszczędzania czuję się jak ryba w wodzie. Wiem, gdzie uciekają pieniądze. Wiem, z czego mogę zrezygnować.
Zatem. Trzy, dwa, jeden...Czas start.

Jakichś spektakularnych oszczędności w zeszłym miesiącu nie poczyniłam. Fakt, dostałam ponad 300 zł zwrotu za wodę (to efekt oszczędzania wody przez ostatni kwartał). A reszta to drobnostki. Na przykład podczas spaceru po lesie nabraliśmy ziemi do doniczek (mąż posadził na parapecie sałatę, koper i szpinak), zamiast kupować gotową w sklepie. Z lasu przywieźliśmy też "napoje": sok z brzozy, który zamroziliśmy, gałązki sosny i liście pokrzywy na herbatę.





Ustawiłam optymalne temperatury w lodówce( +8*C) i w zamrażarce (-18*). Poczytałam trochę w internecie na temat oszczędzania prądu i wody.
Skorzystałam z promocji na basenie, w swoje urodziny miałam darmowe wejście.
Na zakupach staram się zaopatrywać tylko w pełnowartościowe produkty. Kupuję mniej jedzenia, ale lepszej jakości.
Zamiast syropu na kaszel z apteki (pełnego konserwantów i bóg wie czego), zrobiłam dziecku syrop według swojej receptury (cebula+czosnek+miód+ kurkuma+cynamon).
Choć kusiło mnie, żeby kupić lub wypożyczyć przebranie na przedstawienie dla córki, samodzielnie przygotowałam jej strój motyla wykorzystując dostępne w domu rzeczy. 
W kwestii zwiedzania i minipodróżowania postanowiliśmy piec dwie pieczenie na jednym ogniu.  Zatrzymywaliśmy się w ciekawych miejscach przy okazji pokonywania różnych tras i korzystaliśmy z atrakcji dostępnych po drodze.


Przystanek w Nowogrodzie

 

Narew








W kwietniu miałam również trochę wydatków, jak obiad na mieście (na szczęście mąż stawiał:)), nowe buty dla każdego członka rodziny, prezenty, zakupy w sklepach ze zdrową żywnością. Zainwestowałam w zestaw do robienia hybryd, ale pod żadnym względem nie żałuję tego zakupu. Zrobiłam już  paznokcie sobie, mamie i koleżance. Nie muszę teraz wydawać pieniędzy na manicurzystkę, ani malować sobie paznokci co trzy dni, wystarczy pół godziny w domowym zaciszu i tadaaaam....piękne paznokcie na co najmniej dwa tygodnie zrobione!









10 komentarzy:

  1. Świetnie, gratuluję. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się odłożyć tą pokaźną sumę :). Dobrze, że zainwestowałaś w zestaw, to są olbrzymie oszczedności. Też zbieralismy pokrzywę :)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, to motywujące :)Właśnie wiosna i lato dają dużo możliwości, można korzystać z dobrodziejstw lasów, sadów, ogrodów, łąk...

      Usuń
  2. Ja też oszczędzam na błahych sprawach i nasz budżet domowy ma się świetnie. Najgorzej u nas z wodą, mam świadomość, że chodzi tu też o aspekt ekologiczny. Ja ograniczyłam takie długie kąpiele z książką do jednej, dwóch w tygodniu, w pozostałe szybki prysznic, ale mąż i dziecko robią to codziennie i wody nie żałują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) No cóż, każdemu coś się od życia należy. Mnie też czasami marzy się relaks w wannie po ciężkim dniu, ale jej nie posiadam, stąd te oszczędności. Uświadamiam córkę, żeby nie marnowała wody, mówiąc, że dzieci w Afryce nie mają co pić-czasami ten argument działa. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Wow, z tym, że nie kupisz żadnego ubrania do końca roku to poszalałaś :) Ale skoro masz ich wystarczająco to czemu nie :)
    Trzymam kciuki za Ciebie i za to, by na koncie do maja 2017 nazbierało się nawet więcej niż sobie zaplanowałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i poszalałam :) Ale tak naprawdę, powinnam się pozbyć tak z 1/3 ciuchów, a nie jeszcze gromadzić nowe (i obiektywnie rzecz ujmując: wcale nie mam ich aż tak dużo.Po prostu postanowiłam na razie "donaszać" to, co mam.
      Dziękuję, że we mnie wierzysz :)

      Usuń
  4. O-o! Zestaw do hybryd! Od dwóch miesięcy się zastanawiam, czy się skusić. Zadowolona jesteś z zestawu Similac...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem zadowolona. Jakieś drobne niedociągnięcia to raczej brak wprawy z mojej strony. Wprawdzie Semilac pożałował zmywacza i odtłuszczacza, a le za to baza, lakiery i top są bardzo wydajne i z pewnością wystarczą na długo.

      Usuń
  5. Hej! Z ubraniami to bardzo dobry pomysł. Kiedyś czytałam, że i tak nosi się tylko 20% ciuchów, a reszta sobie leży/wisi i czeka nawet latami w szafie.
    A jaką konkretnie kwotę chcesz zaoszczędzić w ciągu roku? :)
    Semilac dobry jest. Może kiedyś też zainwestuję w niego. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Co do kwoty, nie chciałabym zapeszać, jak się uda, dam znać :)
      Z ubraniami to mam tak, że na przykład wiszą sobie w szafie, bo nie chce mi się/ nie mam czasu ich uprasować:) Na razie wytrwaliśmy całą trzyosobową rodziną 5 miesięcy bez kupowania ciuchów (nie liczę obuwia).

      Usuń