środa, 27 stycznia 2016

Na czym zaoszczędziłam w grudniu?


Ostatnio jaram się tematem oszczędzania. Szukam różnych możliwości. Stawiam na jakość. Koniec z bezmyślnym wydawaniem pieniędzy!


Na czym więc zaoszczędziłam w grudniu?

Przede wszystkim nie dałam się ponieść świątecznemu szaleństwu. Zrobiłam tylko tyle jedzenia, żeby było w sam raz. Żeby nie było efektu przejedzenia. Żeby nic nie trzeba było na siłę dojadać lub wyrzucać. Choinka nie poszła po świętach na śmietnik, tylko została posadzona. Z ozdób świątecznych kupiłam tylko jeden łańcuch. Reszta była z zeszłego roku. Prezenty też były skromne i przemyślane. Zamknęliśmy się w budżecie po 50 zł na osobę. Dziecko-130 zł. W porównaniu do poprzednich lat zrobiliśmy spory postęp. Więcej o moich minimalistycznych świętach można poczytać TU.


Dokonałam również dwóch zakupów w okazyjnych cenach. Dzięki aplikacji My shop kupiłam dobre skórzane buty Lasockiego o 20% taniej.



Drugim zakupem był elegancki biały komplet obiadowy. Koleżanka wyczaiła promocję w Carrefourze. Zastawa była przeceniona ze 139 zł na 79 zł. Ten zakup planowałam od dawna, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, skorzystałam z niej bez wahania. Na święta jak znalazł.



W grudniu robiłam również zakupy przez Internet (olej kokosowy, czystek i takie tam podobne wynalazki). Oczywiście wyszło taniej, niż gdybym kupiła te produkty w jakimś eko-sklepie. A do tego koszt przesyłki podzieliłyśmy z koleżanką na pół.

A jeden produkt wykonałam całkowicie sama. Nie wiedziałam, że tak łatwo jest wyprodukować własnoręcznie ekologiczny antyperspirant. Bez aluminium i innych świństw. Wystarczyło trochę skrobi ziemniaczanej, sody oczyszczonej, oleju kokosowego i olejku eterycznego.

Poza tym w grudniu właśnie zapisałam siebie i córkę do biblioteki. Tak się składa, że moja córka ma cotygodniową lekcję muzyki w tym samym budynku, w którym mieści się biblioteka. Zatem praktycznie co tydzień mogę spędzać wśród książek jakieś 40 minut. I nie wydawać kasy na swoje hobby.


Klimatyczne czytadło na długie zimowe wieczory- polecam!



Trochę drobniaków zaoszczędziłam chodząc do pracy na pieszo. Kilkakrotnie pokonałyśmy z koleżanką dystans około 5 km, co dawało jakieś 9000 kroków. A ile znajomości nawiązałyśmy po drodze...


Kiedy wychodziłyśmy z domu, było jeszcze ciemno.


Kilka razy spotkałyśmy tego kota. Nazwałyśmy go Nindżago :)


Czasami miałyśmy atak głupawki:)

A jeśli już o przemieszczaniu się mowa, skorzystaliśmy całą rodziną z darmowych przejażdżek tramwajem. Z okazji wprowadzenia w moim mieście linii tramwajowej, przez jakiś czas pasażerowie mogli jeździć bez biletów.



Jak więc widać na przykładzie grudnia, oszczędzanie to raczej szukanie alternatyw niż wyrzeczeń. Wychwytywanie okazji i dokonywanie racjonalnych wyborów. Nieustawanie w poszukiwaniach.
Będę wdzięczna zatem za każdą, choćby najmniejszą wskazówkę w tym temacie. A o tym, na czym zaoszczędziłam w listopadzie, można dowiedzieć się TU.

6 komentarzy:

  1. Cześć, gratuluję upolowanych okazji. Ja również podjęłam akcję oszczędzanie. Pozdrawiam Marta
    PS. Czy to Olsztyński Ratusz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią do Ciebie zajrzę i ukradnę kilka pomysłów :)
      Tak, olsztyński, bingo!

      Usuń
  2. I super, o to właśnie chodzi by korzystać z alternatywnych rozwiązań, a nie skąpić na wszystkim. Powodzenia! Będę zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja koleżanka też stworzyła swój antyperspirant :-) ale mówiła, że efekty są porównywalne do tych sklepowych. Jak się u Ciebie sprawdza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekam, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona.

      Usuń