czwartek, 4 czerwca 2015

Królik doświadczalny




Ponoć ludzie zmieniają się co siedem lat. Nie wiem, ale coś w tym jest. Ja, po siedmiu latach życiowej ascezy, którą sama sobie z niewiadomych przyczyn narzuciłam, próbuję zakazanych wcześniej rzeczy.



Zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia, korzystanie z darów natury- to hasła przewodnie tego bloga. Bloga, z którym nie wiem, co dalej. Wóz albo przewóz, jak to mówią.
Od jakiegoś miesiąca korzystam z życia. Zrobiłam wiele rzeczy, które do tej pory były mi obce.
Doświadczam.
Popalam klikające fajeczki. Nie gardzę drinkiem, że o szampanie nie wspomnę. Wybrałam się z koleżanką na juwenalia. Zjadłam trzy zupki chińskie. Nawet solarium zaliczyłam. Pozwalam dziecku jeść lody i zjeżdżać na ślizgawce na brzuchu. Beztrosko wydaję pieniądze. Śmieję się więcej niż zwykle. Zaskakuję swoich bliskich. Piję colę i niczym się nie przejmuję.
Pewnie wkrótce mi przejdzie i wrócę do starych nawyków. Póki co, jednak bawię się życiem. Bo jak nie teraz to kiedy? Przecież na mieście gadają, że życie zaczyna się po trzydziestce:)

Wpadła mi ostatnio w ręce książka Jacka Walkiewicza, mojego youtubowego guru. Pan Jacek dużo mówi w swojej książce właśnie o doświadczaniu. I o smakowaniu tych doświadczeń.

"Tak naprawdę rozwijamy się i zdobywamy doświadczenie wtedy, gdy wychodzimy poza strefę komfortu i gdy sytuacja wykracza poza nasze pierwotne plany i oczekiwania. Człowiek może doświadczyć czegoś nowego, tylko wchodząc w coś nowego, w coś, co jest na zewnątrz (...)
Jeżeli patrzymy na codzienność, to oczywiście jakoś naturalnie chcielibyśmy się znaleźć w tym obszarze strefy komfortu- takiego spokojnego życia, gdzie wszystko toczy się bez większych zagrożeń. Natomiast to, co jest w życiu najpiękniejsze, pojawia się kawałek dalej. To jest tak jakbyśmy powoli wypływali w morze.
To jest doświadczanie życia- jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie można w życiu osiągnąć-czyli poznawanie jego smaków. Poznawanie smaku radości, smutku, żalu, tęsknoty, ciekawości-one wszystkie mają swój smak i swoją wibrację. Dlatego warto ich doświadczać."



Zatem doświadczam pełną piersią. Czerpię to co najlepsze z każdego dnia. Poznaję siebie na nowo. Otwieram się na ludzi, inspiruję się nimi, ryzykuję. Bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana...

2 komentarze:

  1. Super wpis Aniu! Czytam go praktycznie codziennie, odkąd go opublikowałaś. Bardzo dobrze, że korzystasz z uroków życia ;) Osobiście uważam, że wszystko (w umiarze) jest dla ludzi. Nie umiem i nie chcę rezygnować z przyjemności. Rano idę pobiegać czy na 14 km spacer, a po południu na kawę i bezę ;) Lubię równowagę. Nie dla mnie rezygnowanie ;) Tak jak ostatnio przeczytałam w "Sensie", że: jak mam żyć 100 lat i wszystkiego sobie odmawiać, to nie chcę ;) Twój blog jest super, masz świetne pióro i tak naprawdę możesz pisać po prostu o sobie - ja na pewno będą Twoją wierną Czytelniczką nieustannie ;) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to miłe, Ilonko. Tak ja mówisz, równowaga jest dobra, tylko czemu czasami tak ciężko ją zachować? A taka czytelniczka jak Ty jest na wagę złota.
      Buziaki :)

      Usuń