poniedziałek, 15 czerwca 2015

Czerwcowa sobota na Podlasiu



To był pierwszy w tym roku dzień, kiedy poczułam, że już jest lato. Słoneczna sobota spędzona na moim ukochanym Podlasiu była dla świetną odskocznią od miejskiej codzienności.


Wystarczył jeden upalny dzień w rodzinnych stronach, by naładować akumulatory na jakiś czas. Ulotne czerwcowe chwile złożyły się w niepowtarzalny, iście sielankowy obraz.

Obudzenie się w wielkim łóżku rodziców z promieniami słońca na twarzy.
Świeżo zerwane rzodkiewki i szczypior na śniadanie. 
Poranna przejażdżka rowerowa po puszczy.
Bocian spotkany na łące.
Słowa córki leżącej na trawie: "Mamo, wiesz jaki ładny zapach ma trawa?"
Spacer po ogrodzie z tatą, prezentującym z dumą swoje najnowsze okazy.
Placki ziemniaczane mamy jedzone na dworze.
Trzykrotna wizyta u babci i dziadka.
Kilka ciepłych słów zamienionych z  bliskimi.
Słońce w zenicie.
Grill zamiast obiadu.
Łapczywie wypita cytrynowa Łomża.
Szaleństwa dziecka na świeżym powietrzu.
Huśtawka.
Manicure i pedicure zrobione mamie pod jabłonią. I jej słowa, że to wystarczy na Dzień Matki.
Nowa książka.
Zapach kwiatów.
Biała sukienka.


Tak mało i tak wiele...

























Cieszmy się małymi rzeczami, bo to one tworzą naszą rzeczywistość. I tylko od nas zależy, jaki obraz namalujemy danego dnia.

2 komentarze:

  1. Piękne, pozytywne zdjęcia i słowa! Podziwiam Twoją umiejętność "wyłapywania" niby zwyczajnych, ale jakże wyjątkowych chwil w codzienności.
    Nidy nie byłam na Podlasiu, szkoda, ale może kiedyś? :) Wyglądasz kwitnąco :) Życzę, żeby Twoje "obrazy" były radosne i kolorowe zawsze :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko, długo się uczyłam tego "wyłapywania"...
      A na Podlasie warto zawitać, zapraszam :)

      Usuń