niedziela, 1 marca 2015

Weekend na wagę złota



Marzę czasem o przeleżeniu całego dnia w łóżku, z dobrą lekturą w ręku. Z dobrym jedzeniem w pobliżu. Z aromatyczną kawą i kubkiem gorącej herbaty. I z pilotem od telewizora. Z laptopem niekoniecznie.


Są weekendy, kiedy lubię sobie poleniuchować, nie wyściubiając nosa spod kołdry. Są też takie, kiedy rozpiera mnie energia i nie mogę usiedzieć w domu. Które są lepsze? Jedne i drugie. Najważniejsze jest, by wypoczywać tak, jak ma się ochotę. Nauczyłam się wsłuchiwać w swoje potrzeby. Czasem mam ochotę pobyć "zamuloną" i pozwalam sobie na to. Wtedy czytam, oglądam telewizję. Czasem poddaję się dzikiemu pędowi i jestem na nogach od rana do wieczora. Spacer po lesie, kręgle, obiad na mieście. Wyjazd do rodziców, składanie wizyt rodzinie. Wtedy też, o dziwo, wypoczywam. Wszystko zależy od pogody, mego samopoczucia, wcześniejszych planów. Zazwyczaj planuję swoje weekendy, zwłaszcza latem rozpisuję je ściśle punkt po punkcie. Ale zimową porą zwyczajnie odpuszczam, ładuję akumulatory, pozwalam sobie na bycie bierną. Zdaję się na pomysły innych. Płynę z prądem.

Ważna jest też organizacja wolnych od pracy dni. Mam taką zasadę, że rzadko sprzątam w weekendy. Wolę zrobić to w czwartek, aby w piątek po południu móc oddawać się weekendowym przyjemnościom. Pranie robię w niedzielę wieczorem, bo denerwuje mnie widok rozłożonej suszarki przez sobotę i niedzielę. Niech sobie pranie schnie w poniedziałek, kiedy jesteśmy w pracy. W weekendy jest przecież tyle innych fascynujących spraw.


Odkryliśmy na kręgielni tor, na którym można grać z dziećmi

Dotlenianie

Aktywny wypoczynek

Wciągająca lektura

Może szachy?

Sobotni spacer

Obiad na mieście

Zachód słońca nad Narwią

Znalazłam prawdziwą perełkę!

Kiedy pogoda nie pozwala na siedzenie w domu...



Wypoczynek jest bardzo ważny. Pamiętajmy o nim. Nie ma nic gorszego niż chroniczne zmęczenie. Warto
więc szukać najlepszych dla siebie sposobów na regenerację. Kolejny weekend już za pięć dni:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz