czwartek, 12 marca 2015

Eko-paczka

Eko- produkty kręcą mnie od jakiegoś już czasu. Postanowiłam więc przetestować kilka specyfików. Kto wie, może wkrótce zamienię wszystkie chemiczne kosmetyki i środki czystości na te naturalne?


Spadły ostatnio na mnie wszystkie plagi egipskie. Złamałam ząb, dziecko po raz któryś z rzędu przywlokło z przedszkola jakieś choróbsko, a jakby tego było mało ...dopadła mnie różyczka. Tak, nawet w takim podeszłym wieku atakują jeszcze dziecięce choroby. Cóż było robić, zostałam w domu, czego nie znoszę. Nie to, że kocham swoją pracę miłością bezgraniczną, ale po prostu nie umiem się zorganizować zostając w domu. Nie umiem wypocząć, bo zawsze jest coś do zrobienia. Pranie, gotowanie, sprzątanie. Wczoraj na przykład odkurzałam cztery razy. Wiem, nadgorliwość gorsza od faszyzmu, ale ja po prostu nie umiem relaksować się na kanapie, podczas gdy na podłodze rozrzucone są zabawki. Kto ma dziecko, ten wie, że zbieranie zabawek to syzyfowa praca. I choć lekarz zalecił mi odpoczywanie, nie zastosowałam się do jego wskazówek. Ale nie o tym miało być...
Kiedy tak krzątałam się bez sensu między kuchnią a salonem i zaczynałam się użalać nad swym losem, zadzwonił on. Kurier z paczką. Zawartość paczki od razu poprawiła mi humor. Chwalę się więc nią na blogu.

Dominującą część paczki stanowiły orzechy piorące. Czym prędzej wstawiłam pranie. Wsypałam indyjskie orzechy do jednej z załączonych płóciennych torebek. Ubrania, po wyjęciu z pralki wyglądały jak zwykle. Nie zauważyłam, żeby coś nie było domyte. Orzechy nie alergizują, są biodegradowalne i wydajne. Ponoć można ich używać w zmywarce. Koszt 1 kilograma to 19 zł.




Kolejną rzeczą był olej kokosowy. Użyłam go jako balsamu do ciała, zaaplikowałam na twarz. Coś cudownego. Jaka ulga na moją piekącą skórę. Dziś rano użyłam go do ssania. Można też na nim smażyć i piec. Lub stosować do demakijażu.
Olej jest nierafinowany, bezzapachowy (w sumie trochę szkoda, bo lubię zapach kokosa). Uwielbiam go za wielofunkcyjność.
Produkt kosztował 27,72 zł.


Trzecim i ostatnim produktem, który sobie zamówiłam jest pasta do zębów bez fluoru, 
szczególnie zalecana do mycia zębów po ssaniu oleju. Pasta ma przyjemny, delikatny smak, powstała na bazie oczaru i rozmarynu. Cena: 7,94 zł.


Wszystkie produkty zamówiłam TU. Po dwóch dniach były już u mnie.
A Wy co sądzicie o tych ekologicznych alternatywach?

21 komentarzy:

  1. Dużo słyszałam o oleju kokosowym :) Pora dokonać zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Też się długo zastanawiałam, zanim je kupiłam. Na razie jestem zadowolona. Oczywiście, do białego raczej się nie nadają, ale do kolorów- jak najbardziej.

      Usuń
  3. Jesteś kolejną blogerką, u której czytam o oleju kokosowym.. Wcześniej nic o nim nie słyszałam - jak to możliwe, skoro ma takie szerokie zastosowanie? :) Zaczynam się przekonywać, tylko nie do końca wiem, gdzie go szukać? W jakim dziale, spożywczym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, jak żyłam bez tego specyfiku:) Najlepiej kupić w jakimś ekologicznym sklepie lub przez internet, bo w zwykłych sklepach to chyba ciężko go znaleźć.

      Usuń
  4. kolejna lista gdzie pojawia się olej kokosowy, już pisałam u Uli że to chyba czas kupić i się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto go mieć. To mój najlepszy zakup ostatnich czasów.

      Usuń
  5. O oleju kokosowym słyszałam i czytałam wiele dobrego. Ale na sam zapach kokosu mam mdłości. Podobno olej nie ma zapachu, ale wolę nie ryzykować ;) Jak już to użyłabym go jako odżywki do włosów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ten olej jest absolutnie bezzapachowy, także warto zaryzykować:)
      No właśnie zapomniałam napisać, że można go używać także na włosy.

      Usuń
  6. A, zapomniałam - orzechy piorące uwielbiam! Mam dzieci z bardzo silnym AZS i już dawno przekonałam się do orzechów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam dziecko z umiarkowanym AZS i liczę na to, że orzechy pomogą. Jak i olej kokosowy zamiast emolientów.

      Usuń
  7. Ja też używam oleju kokosowego do różnych rzeczy. Daj tylko znać, o co chodzi z tym ssaniem, bo mnie zaciekawiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ssaniu oleju pisałam tu: http://zyciezaczynasiepotrzydziestce82.blogspot.com/2015/02/olej-jest-dobry-na-wszystko.html
      Generalnie w tej kuracji chodzi o oczyszczenie organizmu z toksyn. Polecam!

      Usuń
  8. Orzechy polecała mi moja koleżanka, ale ja zdecydowałam się na ekologiczną kulę piorącą (o której pisałam w dniu wczorajszym) - wystarcza na ok. 1500 prań i jest wygodniejsza w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś tam kiedyś słyszałam o tym. Może po orzechach przyjdzie czas na kulę? Chętnie przeczytam, jak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytam jak kula sprawdza się u Ciebie.

      Usuń
  10. Ja orzechów używałam, ale po przeprowadzce przestałam, mamy bardzo twardą wodę i nie mogę znaleźć sposobu na to, żeby dziecięce szmatki się dopierały. Za to olej kokosowy faktycznie jest świetny. Używam do ciała na bieżąco. Wolę go niepachnącego niż milion pachnących syntetycznych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie też brak zapachu oleju to jego atut. Tak samo jak brak zapachu ubrań po praniu w orzechach. Od zapachu są perfumy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. To Twój wpis mnie poniekąd do nich zmotywował:)

      Usuń