wtorek, 27 stycznia 2015

Bezstres



Kiedy sprawy do załatwienia piętrzą się w zatrważającym tempie, doba jest za krótka, a cały entuzjazm się gdzieś ulatnia, czas zwolnić i poszukać odskoczni.


Zrobiłam się ostatnio jakaś taka bardzo zestresowana. Niespokojna. Zabiegana. Przemęczona. Zrezygnowałam nawet z kilku aktywności, żeby mieć więcej czasu dla siebie i rodziny. Nie oglądam już i nie czytam rzeczy, które choćby w najmniejszy sposób mogłyby pogorszyć moje psychiczne samopoczucie. Ignoruję złe newsy.
Nie pamiętam już, kiedy czułam totalny bezstres, bez wrażenia, że coś muszę, że coś powinnam, że coś wypada. Zawsze coś.
Czasem wydaje mi się, że cofam się do punktu wyjścia. Zawsze jednak podnoszę się i idę dalej. Walczę o swój dobry nastrój i dobre samopoczucie. Jak? Ano chociażby w ten sposób:

1. Haftuję spoglądając jednocześnie kątem oka na telewizor. Nic nie działa tak uspokajająco, jak żmudne uskutecznianie haftu krzyżykowego.



2. Piszę.
Prowadzę bloga.
Prowadzę Zeszyt Inspiracji, gdzie zapisuję wszystkie pomysły (KLIK).
Prowadzę dzienniki. Dzięki temu wprowadzam ład w moim życiu i w razie wątpliwości mogę zawsze sięgnąć do swoich rękopisów w celu sprawdzenia jakiegoś faktu czy daty jakiegoś wydarzenia. To również doskonały sposób na archiwizację miłych chwil.
Ostatnio zajęłam się notatkami w Dzienniku Podróżnika Beaty Pawlikowskiej.
Pisanie to jedna z lepszych terapii na skołatane nerwy. Pomaga usystematyzować myśli i uczucia. Polecam.





3. Czytam. Wybieram tytuły  motywujące do działania, do zmian, dające energetycznego kopa lub wręcz przeciwnie- klimatyczne, uspokajające.
Przeglądam wpisy na blogach. Wybieram wyłącznie blogi owiane pozytywną aurą.


4. Drzemię. Niestety, wciąż jeszcze zbyt rzadko mogę sobie na to pozwolić. Półgodzinna drzemka potrafi świetnie zregenerować organizm i przynieść błogie uczucie odprężenia.
5. Układam puzzle z córką. Szukanie i dopasowywanie brakujących elementów pozwala uwolnić się od gonitwy natrętnych myśli.
6. Wyjeżdżam do rodziców. O pracy zapominam od momentu przekroczenia progu ich domu (do tego stopnia, że po powrocie zdarza mi się nie pamiętać mego loginu do komputera) . O wszelkich moich olsztyńskich sprawach też. Totalny reset. Długie wieczory przy herbacie, oglądanie starych zdjęć. Niekończące się rozmowy o wszystkim i o niczym.


7. Wyjeżdżam gdziekolwiek. Choćby na kilka godzin. Zmiana otoczenia potrafi zmienić punkt widzenia i przewartościować pewne sprawy. A świeże powietrze orzeźwia otumaniony tysiącem spraw umysł.


8. Wracam do dzieciństwa. Tak jak pisałam TU, odnalazłam ostatnio wiele książek z moich szczenięcych lat. Teraz się nimi delektuję. Na przykład ostatnio czytałam komiks "Pióro contra flamaster". Czy ktoś jeszcze pamięta o perypetiach Kleksa?



9. Oglądam. Relaksują mnie ostatnio programy podróżnicze i przyrodnicze. Oglądam np. "Zaginiony z wyboru"  na Travel Channel. Uwielbiam nieśmiertelne polskie seriale, takie jak np. "Daleko od szosy". Jestem wielką fanką Leszka i Ani.





10. Spoglądam przez okno. A widok mam fantastyczny! Od jakiegoś czasu mamy na balkonie karmnik. Sypiemy do niego siemię lniane, płatki zbożowe, sezam, słonecznik. Miło jest poobserwować przylatujące wróble i sikorki. Niektóre nawet dają się sfotografować.




11. Chowam się pod kocykiem, który dostałam od mamy. Jest tak miękki i przyjemny w dotyku, że jestem od niego uzależniona. Dzień bez kocyka to dzień stracony.


Muszę Chcę też popracować nad aktywnością fizyczną. To jest chyba najszybszy i najskuteczniejszy sposób na stres. Kiedy biegałam, czułam się fantastycznie!

Codziennie staram się znaleźć sposób na to, by następnego dnia wstać z łóżka z energią i chęcią do życia. Pisałam o tym kiedyś TUTAJ. Ostatnio takim motywatorem jest dla mnie poranne ssanie oleju. Ale o tym innym razem.

10 komentarzy:

  1. Super pomysły, też mam kilka sprawdzonych sposobów, ale zdecydowanie u mnie książka o tej porze roku wygrywa :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A podzielisz się swoimi patentami?

    OdpowiedzUsuń
  3. Herbatka z dziurawca, pozytywna książka do poduchy, kilka godzin porządnego snu i nowy dzień rozpoczynasz jak nowe życie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Herbatki z dziurawca nigdy nie piłam. Na pewno spróbuję. Dobre rady zawsze w cenie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Temat dla mnie na czasie. Chyba muszę (chcę?) skorzystać z Twoich rad bo ciężko u nas, oj ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Korzystaj do woli, byle tylko pomogły. U mnie to już chyba taka tradycja, że styczeń nie jest najlepszym miesiącem. Co roku o tej porze odczuwam spadek formy na wszystkich możliwych płaszczyznach. Na razie walczę z tym jak potrafię, choć czasem przypomina to walkę z wiatrakami:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam po prostu założyć słuchawki na uszy i posłuchać ulubionej muzyki, leżąc w łóżku. Albo wieczorem wyłączyć wszystkie światła, usiąść na parapecie i patrzeć przez okno (dzisiaj padał śnieg :). Gotuję. Tak, jak Ty- piszę, czytam. Biorę kąpiel.
    Fajne ptaszki tam masz na balkonie :)
    Miłego wieczoru życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zapomniałam o muzyce. Najlepiej głośnej i gdy jestem sama w domu.

      Usuń