piątek, 16 stycznia 2015

A mnie jest szkoda lata



Wspominałam już, że jestem stworzeniem ciepłolubnym i uzależnionym od słońca?


Jakoś rok temu pojawił się na blogu MÓJ PIERWSZY POST i dotyczył on właśnie tęsknoty za latem. Bo jak tu nie tęsknić, gdy przed pracą i po pracy za oknem mrok? Ja po prostu lepiej funkcjonuję, kiedy świeci słońce. Szczególnie tęsknię za skąpanymi w słońcu polnymi drogami, za rumiankiem i chabrami w zbożu. Chyba to jest dla mnie właśnie esencja lata. Do tego jakiś wypadzik nad morze czy w góry, pluskanie się w jeziorach, piknik na trawie...
Póki co muszę się skupić na styczniowych realiach i zadowolić się tym, co mam. A mam przecież tysiące zdjęć. Czas je przejrzeć i wywołać.
Pocieszam się, że za trzy miesiące będę mogła spędzać czas na świeżym powietrzu i będzie tak:
















... a może nawet i lepiej.
Byle do wiosny!


4 komentarze:

  1. Ja tylko listopada nie znoszę, a poza tym uwielbiam wszystkie miesiące, ale na wsi, kiedy latem jest najwięcej pracy w polu to trochę inaczej, nie ma prawie czasu, żeby cieszyć się urokami tej pięknej pory roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.Mimo wszystko, mieszkając na wsi masz przyrodę na wyciągnięcie ręki. Łany zbóż, polne drogi...rozmarzyłam się:)

      Usuń