niedziela, 7 grudnia 2014

Z wizytą u Świętego Mikołaja


Jako, że wczoraj były Mikołajki, a od nadmiaru zabawek już  bolą nas głowy, postanowiliśmy sprawić córce prezent niematerialny. Zabraliśmy ją w podróż do Krainy Świętego Mikołaja.


Taką atrakcję można znaleźć w ośrodku turystycznym Leśne Wrota, położonym jakieś 15 km od Olsztyna.
Za kwotę 40 zł można tu potańczyć ze Śnieżynką, przejechać się na koniu czy nadać list do Świętego Mikołaja.
W pierwszy zachwyt wpadliśmy już w recepcji, gdzie przywitał nas uwieczniony na fotce kocur. Nie przepadam za czarnymi kotami, ten jednak wywarł na mnie imponujące wrażenie, kiedy tak majestatycznie i ze stoickim spokojem witał gości. A jak zapozował do zdjęcia!



Do recepcji przyszedł po nas jeden z elfów, przedstawił się naszej córce, wziął ją za rękę i zaprosił na spacer po Krainie Świętego Mikołaja. Zaprowadził nas do mini zwierzyńca (kozy, kucyki) i zaproponował przejażdżkę konną. Inny z elfów zorganizował nam rzuty do celu sztucznymi kulkami śniegowymi.







Następnie weszliśmy do wielkiej sali, gdzie czekała na nas Śnieżynka i jeszcze dwa elfy. Zaczęliśmy od napisania i wysłania listu do Świętego Mikołaja (mamy nadzieję, że prośba K. o psa Pluto dojdzie do właściwego adresata). Kolejną atrakcją  była praca plastyczna, podczas której K. dekorowała choinkę. Można było również upiec ciasteczko i zrobić figurkę z masy solnej. Ale największą frajdę sprawiły dzieciom tańce i zabawy ze Śnieżynką. Świąteczna muzyka potęgowała klimat.






Choinka w wersji "na bogato"



Rodzice w tym czasie mogli wypić kawę i podziwiać skomplikowane układy choreograficzne w wykonaniu swoich pociech. Najważniejszym punktem programu miało być jednak spotkanie z Mikołajem. Na to jednak trzeba było trochę poczekać, więc wyszliśmy na dwór do zwierzaków. Posiedzieliśmy również w saniach Świętego Mikołaja. Były pełne prezentów.








Wreszcie przyszedł długo wyczekiwany Święty Mikołaj. Można było zrobić z nim pamiątkowe zdjęcie z fotobudki. Dzieci ustawiły się w kolejce, a czas oczekiwania umilało słuchanie kolęd. Naszej K. tak się podobała ta mikołajkowa zabawa, że aż łza jej się zakręciła w oku, kiedy musieliśmy wracać do domu.



Jedynym akcentem, którego zabrakło, był śnieg. Ale jeszcze nic straconego. Będzie. To więcej niż pewne.

5 komentarzy:

  1. Oglądając zdjęcia i czytając wpis ( nie doczytałem jeszcze do końca) robi się ciepło i świątecznie :) Taką atmosferę może stworzyć tylko autorka bloga. Bravo, bravo, bravo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz bliżej święta,
    Coraz bliżej święta:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Coca - Cola jeszcze nie jechała w TV

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł! Już czasami nie wiadomo co robić z tym nadmiarem zabawek i jaki prezent wymyślić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie. Najlepszym prezentem dla dziecka jest spędzenie z nim czasu w fajny sposób.

    OdpowiedzUsuń