środa, 31 grudnia 2014

Kalendarium grudnia


  

Mroźny grudzień, wiele śniegu, żyzny roczek będzie w biegu.


To już ostatni, dwunasty, post z tej serii.

1. Uznana reklamacja, nowe buty i testowanie bielizny termoaktywnej.
2. W drodze z przedszkola spotkałyśmy z K. kosa na trawniku.
3. Wieczorny spacer.


4. "Małe cuda" Cheryl Strayed.
5. Mikołajkowa paczka odebrana na poczcie.
6. Wizyta w Krainie Świętego Mikołaja (KLIK).


7. Zrobiłyśmy z córką łańcuch na choinkę.
8. Szóstka z testu z angielskiego.
9. "Powrót do Nałęczowa" Wiesławy Bancarzewskiej
10.W drodze do pracy zaskoczył nas taki widok:


11. Nowy kolor włosów.
12. Zabawa w Teatr Cieni.


13. Spacer po świątecznej starówce i lunch na mieście.


14. Goście.
15. Udane zakupy w Aurze.
16. Wieczór z teściową.
17. Kupiłam sobie ścieralny długopis- całkiem fajny wynalazek.
18. Ubieranie choinki.



19. Premia świąteczna.
20. Kotlety jaglano-kalafiorowo-ziemniaczane (przepis TU).


21. Odkryłam dwa nowe blogi o górskiej tematyce (Wieczna Tułaczka, Życie Me).
22. Wpadły mi do głowy dwa pomysły na prezent.
23. Ostatnie przedświąteczne zakupy.
24. Wigilia, Mikołaj i prezenty.
25. Dane nam było być świadkami wzruszających oświadczyn
26. Świąteczny spacer.


27. Prezent od babci.
28. 280 kilometrów ciągnących się zimowych krajobrazów.



29. Załatwiłam dwie ważne sprawy jeszcze w starym roku.
30. Całkiem nieźle poradziłam sobie w zaskakującej sytuacji.
31. Porządkowanie otoczenia przed Nowym Rokiem.

Każdy miesiąc przynosi nam dużo dobrego. Wystarczy to zauważyć i docenić.
Każdy dzień ofiarował mi kilka miłych chwil.
Kiedy się te chwile zsumuje, okazuje się, że to był całkiem MAGICZNY ROK.

wtorek, 30 grudnia 2014

Poświątecznie i ...przedświątecznie

 

Nie od dziś wiadomo, że święta są najmilszym przerywnikiem zimowych dni. Niekiedy wręcz pomagają przetrwać ten ubogi w słońce okres. Blask świątecznych lampek i "Last Christmas" w radiu ocaliły na pewno niejednego od jesienno-zimowej depresji.


My w świąteczny klimat wprowadzaliśmy się podczas WIZYTY U ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA, a także spacerując po naszej starówce, jak co roku, odświętnie przystrojonej. Choć pogoda lodowym rzeźbom  nie sprzyjała, udało nam się w porę je obejrzeć.




 Carrefour też stanął na wysokości zadania. Taki widok dwa razy dziennie cieszy me oko, w drodze do pracy i z powrotem.


A potem przyszedł czas na choinkę. Zazwyczaj kupujemy niedużą choinkę w doniczce, by można ja było później gdzieś posadzić. W tym roku postawiliśmy na świerk srebrzysty udekorowany własnoręcznie wykonanym łańcuchem..


Po Wigilii, ku uciesze dzieci, odwiedził nas Mikołaj. Nawet ja, choć bywałam czasami niegrzeczna, dostałam prezent (pilnik elektroniczny Scholl i perfumy Playboy). Mój grzeczny inaczej małżonek został nagrodzony grą Twister, ciepłym swetrem i karnetem na 8 masaży w wykonaniu swojej prywatnej masażystki.
K. cieszyła się kompletem garnków, lalką, nowymi ubraniami, książkami, grą "Zagadkowe zoo".
Słodycze oddała nam.










W pierwszy dzień świąt byliśmy świadkami niezwykłych zaręczyn.
Drugiego dnia świąt, kiedy pogoda zrobiła się iście zimowa, wybraliśmy się na spacer do lasu. Spotkaliśmy dzięcioła.




















I tak, nieśpiesznie, zleciały nam pierwsze święta. Pierwsze, bo jesteśmy rodziną dwuwyznaniową i  obchodzimy również Boże Narodzenie w obrządku prawosławnym 7 i 8 stycznia. Tak więc święta to dla nas neverending story, niekończące się pasmo kolęd, spotkań w rodzinnym gronie i prezentów.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rok obfitości



Rok zleciał jak z bicza strzelił. Czas na podsumowania. I plany na nowe 365 dni, które czekają na mnie za zakrętem.


Dane mi było zostać matką chrzestną, tańczyć na weselu, zwiedzać zakątki naszego pięknego kraju.  No i byłabym zapomniała, założyłam bloga:)
Uwieczniałam wartościowe chwile na zdjęciach. Skrupulatnie, dzień po dniu, odnotowywałam także W TYM KALENDARZU pozytywne wydarzenia mijających dni. Tak sobie myślę, że gdyby kiedyś mój dziennik wpadł w niepowołane ręce, nikt nie miał by powodu, by się na mnie obrazić. Jestem święcie przekonana, że nikt z moich bliskich czy znajomych nie miałby do mnie żalu, że napisałam o nim jakieś złe słowa. Dlaczego? Bo takich słów tam nie ma. Nie pisałam tam o swoich małych żalach, krótkich urazach, złych chwilach. Bo to nie miałoby sensu. Przecież już o nich nie pamiętam. Dzięki temu mam w kalendarzu rok pełen wdzięczności, niespodzianek, zachwytów, większych i mniejszych ekscytacji. Was również zachęcam do prowadzenia takich codziennych notatek. To bardzo pomaga uporządkować życie i wychwycić z codzienności to, co najlepsze.

Oto 12 ulubionych, subiektywnych momentów mijającego roku:

1. Styczeń

Bezśnieżne święta na wschodzie Polski



2. Luty

Odkrycie nowego miejsca (KLIK)


3. Marzec

Poszukiwanie wiosny w Puszczy Białowieskiej (KLIK)



4. Kwiecień

Spacer po Jezioranach (KLIK)




5. Maj

Szukanie szczęścia na wydmach (KLIK)


6. Czerwiec

Wędrówka po Górach Stołowych (KLIKKLIK)



7. Lipiec

Poznawanie roztoczańskich szlaków (KLIK)






8. Sierpień

Wycieczka do Warszawy (KLIK, KLIK)




9. Wrzesień

Korzystanie z atrakcji Olsztyna (KLIK, KLIK)




10. Październik

Ognisko nad Jeziorem (KLIK)


11. Listopad

Wizyta w Białymstoku (KLIK)


12. Grudzień 

Świąteczny pobyt na Podlasiu





Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć sobie i Wam, Drodzy Czytelnicy, takiej obfitości i pomyślności na Nowy 2015 Rok. Planujcie i zapisujcie swoje zachcianki, a na pewno uda Wam się je zrealizować.

niedziela, 21 grudnia 2014

Kotlety jaglano- kalafiorowe




Ostatnio apetyt mi dopisuje. Hitem tego weekendu okazały się kotlety jaglano-kalafiorowe. Prostota wykonania, dostępność składników i wyśmienity smak sprawiają, że aż chce się przyrządzić takie danie.



Postanowiłam wczoraj nie robić zakupów i wykorzystać na obiad składniki, które mam w domu. Miałam w lodówce ziemniaki z poprzedniego obiadu, w szafce kaszę jaglaną, a w zamrażarce czekał na mnie kalafior. Przystąpiłam do dzieła.

Składniki:
- ugotowana kasza jaglana
- ugotowany kalafior (ja gotuję na parze)
- ugotowane ziemniaki (w ilości nieco mniejszej niż kasza jaglana i kalafior)
- ugotowana marchewka i pietruszka (np. z bulionu)
- 1 jajko
- kilka łyżek mąki ziemniaczanej
- cebula
- czosnek
- dowolne przyprawy

Wszystkie składniki łączę i ubijam tłuczkiem do ziemniaków na jednolitą masę. Cebulę i czosnek rozdrabniam wcześniej blenderem (można też drobno posiekać). Dosmaczam solą i przyprawami (słodka papryka, pieprz cayenne, gałka muszkatołowa, suszona natka pietruszki). Formuję coś na kształt kotleta i obsmażam na oleju z obu stron. Trzeba pamiętać o odsączeniu kotlecików na ręczniku papierowym. 

Danie smakuje wybornie. Można je podać z surówką lub jakimś sosem na bazie jogurtu (np. koperkowym). Ja pochłonęłam swoje wegetariańskie kotlety bez żadnych dodatków.

środa, 17 grudnia 2014

Last Christmas

 

Świąteczna gorączka ogarnęła nas na całego. Nie jestem zwolenniczką świątecznej harówki, stania przy garach, bieganiny po sklepach, przerostu formy nad treścią. Moim zdaniem ten czas jest po to, by odpocząć, spotkać się z rodziną, miło i ciekawie spędzić wolne od pracy dni. Najlepiej jakoś niebanalnie, by każde święta różniły się od pozostałych i utkwiły w pamięci na długo.


Lubię święta bezstresowe, bez niepotrzebnego zdenerwowania, że czegoś się nie ogarnęło. Bez przemęczenia po porządkach i gotowaniu. Bez uczucia przejedzenia. Jak tego uniknąć? Albo zająć się przygotowaniami odpowiednio wcześniej (jeśli chcemy mieć perfekcyjne Boże Narodzenie) albo wrzucić na luz i po prostu cieszyć się gwiazdkowym klimatem.
Jakie były nasze ostanie święta? Na pewno bezśniegowe (a może bezśnieżne?).
Nie były to typowe święta przy stole. Wręcz przeciwnie.
W świąteczny poranek wybraliśmy się do rodzinki w Toruniu. 
Po uroczystym obiedzie przy choince udaliśmy się na maraton po toruńskiej starówce. Oglądaliśmy fantastyczne szopki.
Delektowaliśmy się bożonarodzeniową atmosferą. Tak po prostu. Zresztą, długo by opisywać. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia, by poczuć magię świat.
















Drugiego dnia świąt też postawiliśmy na aktywność i świeże powietrze. Zaliczyliśmy toruński ogród zoobotaniczny i kontynuowaliśmy zwiedzanie miasta. No, takie święta to mi się podobają!





Życzę Wam zatem, Moi Czytelnicy magicznych, wesołych i niezapomnianych świąt!