piątek, 28 listopada 2014

Lubię to!



Ostatnimi czasy postawiłam na zdrowe odżywianie i bombardowanie witaminowe. W miarę możliwości stawiam na naturalne, nieprzetworzone produkty.


Nie ukrywam, że w dużej mierze przyczyniła się do tego książka Beaty Pawlikowskiej "Moja dieta cud", którą niedawno przeczytałam.
W tym tygodniu moimi niekwestionowanymi faworytami zostały:

Orzechy włoskie
Tym bardziej, że znam źródło ich pochodzenia. To podwórko moich dziadków:), ale o tym, zdaje się, już o tym wspominałam TU . Dziadka do orzechów jeszcze się, co prawda, nie dorobiłam, ale za to mam młotek kuchenny i nie waham się go używać. Kiedyś nawet pojechałam z nim do pracy, bo nie zdążyłam przygotować (w sensie rozbić) orzechów w domu. Jakież było spojrzenie mojej współpasażerki z busa, kiedy zauważyła wystające z mego plecaka narzędzie zbrodni:)
Orzechy włoskie odżywiają przede wszystkim nasz mózg. I wcale mnie to nie dziwi, bo nawet swoim kształtem go przypominają. Zawierają dużo kwasów tłuszczowych omega-3, witaminę E, witaminy z grupy B, błonnik, magnez. Skutecznie obniżają poziom cholesterolu i ciśnienie krwi.







Granat
Po raz pierwszy spróbowałam tego owocu dopiero w tym roku (KLIK). I tak mi posmakował, że postanowiłam włączyć go do swojej diety. Co ciekawe, wydobywanie ziarenek granatu sprawia mi dużą przyjemność.
Dawniej granat był uważany za owoc długowieczności. Owoc ten przeciwdziała starzeniu, zawiera przeciwutleniacze, redukuje stres. Ponoć jest także świetnym afrodyzjakiem.






 Migdały
Jest w tym chyba jakiś paradoks, bo o ile nie znoszę płatków migdałowych (drażnią mnie w potrawach!), o tyle całe migdały mogłabym chrupać godzinami.
Nie ma chyba nic lepszego na uzupełnienie poziomu magnezu, a co za tym idzie, redukcję stresu. Migdały zawierają m.in. witaminę E, znaną jako witaminę młodości. Warto je jeść, jeśli chcemy mieć idealną cerę i włosy.






 Pistacje
Przepadam za nimi. Moja córka również. Nic dziwnego, przecież to samo zdrowie. Już kilka pistacji dostarczy nam dużą dawkę żelaza, manganu, luteiny, magnezu, fosforu, potasu i wapnia oraz witamin C i B.
Ta smaczna przekąska potrafi wpływa pozytywnie na wiele schorzeń.





Orzechy laskowe
To smak mego dzieciństwa.
Dobrze wpływają na serce, naczynia krwionośne, a także na mózg i układ nerwowy.
Poza tym orzechy laskowe są najtańsze ze wszystkich orzechów. Ja kupuję je w Biedronce w cenie 11,90 zł za kilogram.




Z orzechów, migdałów i pistacji robię sobie mieszankę, pakuję je do małych pojemniczków i mam gotowe mini lunch boxy do pracy. Wierzcie mi, że takie przekąski są baaardzo sycące. Mogłoby się wydawać, że to bomba kaloryczna, ale ja będę obstawała przy opcji, że to bomba witaminowa. Rzeczywiście, orzechy zawierają bardzo dużo tłuszczów, ale są to dobre tłuszcze, których nasz organizm potrzebuje.

Pestki granatu również zabieram do pracy w małym słoiczku i dodaję je do owsianki. Sprawiają, że owsianka nie jest mdła.

wtorek, 25 listopada 2014

Tymczasem w Olsztynie



Nie jest rzeczą łatwą dostrzec uroki życia w listopadzie. Wszechogarniająca szarość, krótkie dni i ziąb nie zachęcają do wyjścia z domu. Mimo wszystko, ostatnimi czasy znalazłam kilka perełek w moim mieście.


1. Obchody Dnia Niepodległości.
11 listopada wybrałyśmy się z córką na obchody Dnia Niepodległości. Przemarsz różnych formacji wojskowych okazał się całkiem niezłym widowiskiem.




















2. Pierwszy śnieg i świąteczna atmosfera.

Poranek 20 listopada przywitał nas opadami śniegu. Nie wiem, czy też macie takie uczucie, że wraz z opadami śniegu zmienia się zapach powietrza? Oddycha mi się wtedy jakoś tak inaczej, jakby lżej. Czuje tę różnicę nawet przebywając w pomieszczeniu.

Sklepowe półki uginają się od świątecznego asortymentu. Kiedyś drażniła mnie bożonarodzeniowa atmosfera w połowie listopada. Teraz  to świąteczne szaleństwo dodaje mi otuchy. Mimo że w nim aktywnie nie uczestniczę. Nie muszę przecież niczego kupować, ale kto mi zabroni nacieszyć oczy?




3. Nowy mural. 
A może i nie nowy? W każdym razie ja go widzę po raz pierwszy. Myślę, że taka sztuka uliczna doskonale uatrakcyjnia nasze miasto.



4. Kamienica Naujacka za to niezmiennie króluje na ulicy Dąbrowszczaków. To jeden z moich ulubionych budynków w Olsztynie.


niedziela, 16 listopada 2014

Zapiekanka z bakłażanem



Na jesienne chłody najlepsze są rozgrzewające, a zarazem sycące potrawy. O tej porze roku nasz organizm potrzebuje konkretów. 


Jednym z moich popisowych dań jest zapiekanka z bakłażanem.
Jak dla mnie trochę zbyt pracochłonna:)
Ale gra jest warta świeczki.

Składniki:
- ziemniaki ugotowane w mundurkach
- mięso mielone z szynki
- cebula
- 1 większy lub 2 mniejsze bakłażany
- czarne oliwki
- przecier pomidorowy
- mozzarella

Ziemniaki gotuję na parze w mundurkach, następnie obieram i kroję w plastry. Cebulkę wraz z mięsem mielonym podsmażam na patelni, następnie dodaję pokrojonego bakłażana  i oliwki. Duszę razem to wszystko przez jakieś 10 minut, dolewam przecier pomidorowy, doprawiam pieprzem, solą oraz przyprawami, na które mam ochotę.
Na dnie naczynia żaroodpornego układam pierwszą warstwę ziemniaków, wykładam na nią zawartość patelni, układam druga warstwę ziemniaków i posypuję wiórkami mozzarelli. Całość wstawiam do piekarnika (jakieś 180*C) na, powiedzmy, 20 minut.

Życzę smacznego!



Na zdjęciach jest akurat zapiekanka w wersji z cukinią zamiast bakłażana. Również polecam!

środa, 12 listopada 2014

Weekend na Podlasiu



Dłuższy weekend w listopadzie jest na wagę złota. Dla mnie osobiście był jak wygrana w totka. Czułam ostatnio tak silną  potrzebę zmiany otocznia i oderwania się od olsztyńskiej rzeczywistości, że zafundowałam sobie mały skok w bok. 


Odskocznią od codzienności był dla nas wyjazd w rodzinne strony, czyli na Podlasie. Postanowiliśmy zmodyfikować trochę naszą utartą trasę i po drodze zajechać do stolicy województwa.
Chcieliśmy pokazać naszej córce miasto, w którym przyszła na świat. Bowiem mimo sporej odległości od Olsztyna, zdecydowałam się na poród w Białymstoku. Bardzo miło wspominam pewien wrześniowy wieczór w TYM MIEJSCU. Może to dlatego mam taki sentyment do tego miasta.
W piątek zatrzymaliśmy się pod przepięknym Pałacem Branickich. Nie bez przyczyny został on nazwany Wersalem Podlasia. Pałac jest w świetnym stanie, obecnie znajduje się tam siedziba Uniwersytetu Medycznego.
Podziwianie barokowej architektury w listopadowy poranek to megaprzyjemność! Lubię to!














Tuż obok Pałacu Branickich znajduje się słynny białostocki Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki. Miałam nawet przyjemność tam być we wczesnej podstawówce:)





Dalsza część naszego wypadu to rodzinne spotkania, wspólne posiłki, występy artystyczne K. przed dziadkami i pradziadkami, książki i oglądanie boksu.
 Poza tym:
- mama czekała na nas z zupą pomidorową i plackami ziemniaczanymi,
- odwiedziłam swoje dwie bratanice (jedna z nich jest moją chrześniaczką),
- dorobiłam się zdjęcia w rumuńskiej terenówce,
- zażywałam masażu na krześle z matą masującą popijając kawkę w ulubionym kubku,
- odwiedziłam swoich dziadków,
- dostaliśmy orzechy włoskie i jabłka.






Tego mi było trzeba. Może jakoś dotrwam do świąt:)