czwartek, 16 października 2014

Październik miesiącem oszczędzania

Oszczędzanie to temat rzeka. Żyjemy w czasach nastawionych na konsumpcjonizm. Za chwilę świat oszaleje. To, co się dzieje przed świętami w galeriach i innych super- czy hipermarketach woła o pomstę do nieba. Zakupoholicy czują się tam jak w raju. Chociaż dla mnie to zakupowe piekło. Już dawno wymiksowałam się ze świątecznej gorączki. 


Nie chcę brać udziału w bezmyślnym kupowaniu. Spędzanie wolnego czasu na zakupach uważam za totalną nudę. Staram się kupować tylko naprawdę potrzebne rzeczy. Oczywiście, czasami ulegam pokusom, ale uczę się zadawać sobie trzy zajebiście ważne pytania: czy dana rzecz jest mi naprawdę potrzebna?, co wniesie do mojego życia?, co się stanie, gdy jej nie kupię, czy świat się zawali? Najczęściej nic się nie zawala, życie toczy się dalej swoim rytmem, a w portfelu zostaje kilka bądź kilkadziesiąt złotych. Chyba każdy się ze mną zgodzi, że to najdrobniejsze wydatki i uleganie chwilowym zachciankom rujnują nasz budżet. Tu batonik, tam gazeta, jedzenie na mieście, kolejny zbędny ciuch czy kosmetyk. Cała masa niepotrzebnych dupereli. Staram się być świadomym konsumentem. Wiem, że jakość nie zawsze idzie w parze z ceną. Czytam etykiety na produktach. Coraz rzadziej daję się nabierać na marketingowe sztuczki. Uczę się nie kupować pod wpływem impulsu.
Uważam się za osobę oszczędną. Oszczędzanie daje mi satysfakcję. Wolę wydać pieniądze na jakiś wyjazd czy wyjście, niż bezmyślnie przejeść.
Razem z koleżanką z pracy poczyniłyśmy pewne październikowe postanowienie. Przez cały miesiąc postanowiłyśmy oszczędzać, na czym się da. Codziennie relacjonujemy sobie swoje sukcesy. Ja np. rzadziej chodzę na zakupy spożywcze, wykorzystuję kuchenne zapasy. Założyłam sobie, że w październiku nie kupuję niczego, co nie jest mi potrzebne, czyli ubrań, kosmetyków (szampon się nie liczy), słodyczy, książek.Taki trochę minimalizm.
Wkrótce podzielę się na blogu kilkoma moimi poradami odnośnie oszczędzania.

4 komentarze:

  1. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie:) Ja kompletnie nie umiem oszczędzać. Nie idzie. Nawet jak uważam, że nie wydaję na duperele to pieniądze gdzieś znikają... Chociaż od dawna nie chodzę na zakupy do centrów handlowych. Niestety teraz już wszystko można kupić przez internet... Trzymam kciuki i czekam na dalszą relację! Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się powoli uczę. A najbardziej zła jestem na siebie, kiedy wydaję pieniądze na coś, co nie służy mojemu zdrowiu, np. słodycze.
    A że pieniądze się rozchodzą, to fakt:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. dołączam się do tego postanowienia - super sprawa

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam w klubie oszczędzających. Zaciskanie pasa może być niezłą zabawą:)

    OdpowiedzUsuń