wtorek, 16 września 2014

Siłofnia


Znalazłam w końcu alternatywę dla biegania. To ćwiczenia na siłowni pod chmurką. Tak, jak bieganie, nie wymagają specjalnego stroju ani umiejętności i nie kosztują ani grosza.


Do korzystania z podwórkowych siłowni dodatkowo motywuje mnie moja córka. Kiedy mówi słodko: "Mamo, chodźmy na siłofnię", nie mam argumentów, by jej odmówić.
Mamy dwie ulubione "siłofnie": na Jarotach, przy Szkole Podstawowej nr 34 i na Pieczewie przy ul. Świtycz-Widackiej (w pobliżu jest fajny plac zabaw).
Jestem dumna z naszych olsztyńskich fitness parków. Umożliwiają spalenie niejednej kalorii i rozruszanie starych kości:)
A jest na czym ćwiczyć. Każde urządzenie opatrzone jest instrukcją obsługi, więc nawet niewprawiony zawodnik będzie wiedział, jak bez uszczerbku na zdrowiu z danego sprzętu skorzystać.
Moje ulubione sprzęty to:
-wahadło+ twister
-twister potrójny
-prasa nożna
-orbitrek
-biegacz pojedynczy.









Zalety takich siłowni są oczywiste. Są darmowe, usytuowane na świeżym powietrzu. Można się na nie wybrać z dzieckiem. Można ćwiczyć na orbitreku i jednocześnie plotkować z koleżanką czy randkować z mężem na twisterze. Póki sprzyjają nam warunki atmosferyczne, ćwiczmy na zdrowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz