wtorek, 9 września 2014

Mała rzecz, a cieszy


Życie składa się z pięknych chwil. Nie czekaj aż przyjdą do Ciebie same, stwórz je!


... -zanotowałam sobie kiedyś w notatniku. Prawda. Najprawdziwsza. Gdybyśmy czekali tylko na jakieś większe wydarzenia czy uroczystości, gdybyśmy pomijali drobiazgi dnia codziennego, życie byłoby jałowe. Przynajmniej moje. Nie umiem żyć od weekendu do weekendu, od urlopu do urlopu, od imprezy do imprezy.Potrzebuję małych przyjemności tu i teraz. W każdej godzinie mego istnienia. I, co najlepsze, potrafię je odnajdywać i doceniać.

Co ostatnio wprawiło mnie w dobry nastrój?

1.  Taki oto pozytywny komunikat zobaczony przez okno.


2. Samochód z epoki.


3. Spacer z  koleżanką.


4. Rzucanie piłką do kosza. Podniesienie poziomu endorfin gwarantowane.


5. Rysowanie z dzieckiem. Zwłaszcza takimi kredkami.

 

6. Selfie w drodze do pracy.


7. Zachód słońca nad jeziorem.


8. Tzw. balkoning, czyli lektura i dopływ świeżego powietrza bez wychodzenia z domu.


9. Czytanie starego wydania "Ani z Zielonego Wzgórza"


10. Świeża mięta z ogrodu.


11. Piękne szachy.




 11. Nowe buty.



11. Powrót do młodzieńczych lat. "Ida sierpniowa" Małgorzaty Musierowicz czytana w sierpniu.


Myślę, że warto rejestrować takie momenty. Byle drobiazg potrafi umilić nam nawet najbardziej szary dzień. Chociaż, Gott sei Dank, ja takowych  raczej nie miewam.

1 komentarz:

  1. te złote buciki mam u siebie , aa autko mi się podoba zawsze takie chciałam ;-)

    OdpowiedzUsuń