poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Sen o Warszawie



Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt, już dziś wyruszaj ze mną tam. Zobaczysz jak, przywita pięknie nas warszawski dzień.


Czy chciałabym mieszkać w stolicy? Oto jest pytanie! I tak, i nie. Z jednej strony, mając wszystko pod ręką czułabym się jak ryba w wodzie. Nie usiedziałabym w miejscu. Tylko jak długo wytrzymałabym w takim pędzie? Czy zachłysnąwszy się Warszawą, nie miałabym jej po jakimś czasie dość? Tego hałasu, zgiełku, pośpiechu, dzikiego tłumu. Prawda jest taka, że naszemu prowincjonalnemu (co nie znaczy, że gorszemu) Olsztynowi daleko do warszawskiego klimatu. Do szeroko pojętej kultury. Do warszawskich teatrów, muzeów, wydarzeń artystycznych i medialnych. Ale czy jest sens porywać się z motyką na słońce, by prędzej czy później nastąpiło zmęczenie i wypalenie? Sen o Warszawie mogę realizować przecież w inny sposób. Mieszkając w Krainie Tysiąca Jezior, na tym tym moim spokojnym zaścianku. Żyjąc niespiesznie na warmińskiej ziemi, a z dobrodziejstw stolicy korzystając z doskoku. Z Olsztyna do Warszawy jest przecież tylko jakieś trzy godziny jazdy. Koniecznie muszę bywać tam częściej.
Ostatnio, przy okazji naszej wizyty w warszawskim zoo, popałętaliśmy się trochę głównymi arteriami miasta. Sprawdziliśmy, co słychać na Nowym Świecie i na Krakowskim Przedmieściu. Widzieliśmy latające nad Warszawą F-16 (trafiliśmy na obchody Święta Wojska Polskiego) oraz musztrę pod Pałacem Prezydenckim. Zaliczyliśmy PKiN oraz Stadion Narodowy.
Tak, uwielbiam tu przyjeżdżać.
Za każdym razem odkrywam tu nowe niesamowite rzeczy.



















A tak było w zeszłym roku:
Wybraliśmy się do stolicy w jeden z dni długiego czerwcowego weekendu, kiedy warszawiacy powyjeżdżali poobcować z przyrodą. Miasto było puste, zdawałoby się wyludnione. Złapał nas lekki deszcz, ale nie przeszkodziło nam to w delektowaniu się specyficznym stolicznym klimatem.
Podziwialiśmy rozległą wielkomiejską panoramę z trzydziestego trzeciego piętra Pałacu Kultury i Nauki, spacerowaliśmy po Ogrodzie Saskim. Byliśmy świadkami zmiany warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Chłonęliśmy klimat Łazienek.
Jednodniowe wycieczki do Warszawy są naprawdę kapitalne. Niezależnie od pogody, można tu atrakcyjnie spędzić czas.











3 komentarze:

  1. aż chce się zacytować wieszcza ,, Jaka wielka jest Warszawa! Ile domów ile ludzi . . .,, - niestety tyle zapamiętałam z podstawówki

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne obrazki Warszawy - ja mam wobec tego miasta mieszane uczucia. Z jednej strony podziwiam jej historię i szanse rozwoju, jakie oferuje, z drugiej - wolę chyba ideę "slow life" ;) Ale na weekend chętnie tam wpadam ;) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slow life chyba też do mnie bardziej przemawia...

      Usuń