niedziela, 10 sierpnia 2014

Dziewięć dni laby



Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że wystarczy wziąć cztery dni urlopu, by mieć dziewięć dni laby. Zapraszam na nasz urlopowy miszmasz.


To był nasz trzeci dziewięciodniowy urlop w tym roku.
Myślę, że wykorzystaliśmy go najlepiej jak to możliwe:

1.Odpoczywaliśmy w ogrodzie.







2.Skakaliśmy na trampolinie.




3. Zaliczyliśmy Rezerwat  Żubrów w Białowieży (KLIK).



4. Byliśmy na Miejscu Mocy (KLIK).


5. Wpadliśmy do Lublina (KLIK).


6.Wędrowaliśmy malowniczymi szlakami Roztocza (KLIK).



7. Spacerowaliśmy uliczkami Kazimierza.


8. Zrobiliśmy rodzinny wypad (dziewiętnastoosobową ekipą) nad Zalew Siemianówka.



9. Jeździliśmy gokartem.



10. Zwiedziliśmy Centrum Etnograficzno-Ekumeniczne w Dubinach.




11. Załapaliśmy się na warsztaty tkackie.


12. Załapaliśmy się na lekcję hip-hopu.




13. Pobuszowaliśmy wśród półek z książkami w bibliotece.



14.Uczyliśmy K. jazdy na rowerze.



15. Byliśmy na weselu roku!







Poza tym grillowaliśmy, jedliśmy obiady pod gołym niebem, składaliśmy rodzinne wizyty, spacerowaliśmy, uprawialiśmy shopping, wygłupialiśmy się i kłóciliśmy jak we włoskiej rodzinie. Na nudę nie mogliśmy narzekać.
Uważam, że wykorzystaliśmy ten czas najlepiej, jak się dało. A że nie lubimy siedzieć długo w jednym miejscu, nasz urlop był bardzo aktywny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz