poniedziałek, 7 lipca 2014

Moje 10 minut- tydzień pierwszy



Czy zastanawialiście się kiedyś, ile nowych doświadczeń można zebrać robiąc codziennie tylko jedną nową rzecz? Rzecz, która jest dla nas totalną nowością. Czynność, którą wykonujemy po raz pierwszy w życiu. 



Ja zainspirowałam się książką "Przez 10 minut" autorstwa Chiary Gamberale i dałam się porwać szaleńczemu wyzwaniu. Generalnie chodzi o to, aby codziennie, przez miesiąc próbować nowych, nieznanych dla nas rzeczy. Aby przełamywać bariery, a może nawet i stereotypy. Aby zgłębiać własne upodobania i odkrywać nieodkryte płaszczyzny. Płaszczyzny duchowe i cielesne. Obszary, na których jeszcze nas nie było. Fizyczne, intelektualne, sensualne.  
Z dniem pierwszego lipca postanowiłam przystąpić do projektu "Moje 10 minut". Oto relacja z pierwszego eksperymentalnego tygodnia.


Wtorek, 1 lipca
Po raz pierwszy w życiu zafundowałam sobie profesjonalną depilację i hennę brwi.




Środa, 2 lipca
Porcjowałam kurczaka. Jest to umiejętność, która mi się niewątpliwie przyda. Do tej pory zawsze robił to mój mąż, ale powiedziałam "co? ja nie dam rady?", zakasałam rękawy i wzięłam byka za rogi. Cieszę się, że się przełamałam. Poza tym kupowanie kurczaka w całości i samodzielne porcjowanie wychodzi znacznie taniej, niż osobne kupowanie piersi, udek czy skrzydełek. A na korpusie można ugotować zupę.
Z przyczyn estetycznych nie zrobiłam zdjęcia:)



Czwartek, 3 lipca 
Spróbowałam koktajlu arbuzowo- brzoskwiniowego. Robiłam już różne kombinacje. Najczęściej na tapetę szły truskawki, banany, kiwi. A teraz postanowiłam sprawdzić jak smakuje zblendowany zimny arbuz z dodatkiem brzoskwini. Polecam na upały.






Piątek, 4 lipca
Kupiłam pareo i uczyłam się je wiązać na tysiąc sposobów. Za jedyne 18 zł mogę mieć długą spódnicę, krótszą spódnicę, co najmniej trzy sukienki, fantazyjną bluzkę, chustę na ramiona oraz szal. Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Przez chwilę poczułam się jak wielka projektantka:) A tak serio, spędziłam miłe minuty przed lustrem.




Sobota, 5 lipca
Przejechałam się na mini traktorku. Szkoda, że był pożyczony, bo mogłabym dojeżdżać takim do pracy.




Niedziela, 6 lipca
Słuchałam Mozarta. Polecam na uspokojenie.




Dziś rozpoczynam kolejny tydzień tego szaleństwa. Hmmmm. Jakieś pomysły?

2 komentarze: