niedziela, 27 lipca 2014

Lublin w godzinę


Był wtorek, godzina ósma rano, a my przejeżdżaliśmy właśnie przez Lublin. Czas nas naglił, mieliśmy tego dnia napięty grafik. Mimo to postanowiliśmy choć na chwilę zatrzymać się w tym mieście. 


 Zwiedzaliśmy z mężem stare miasto kompletnie nieprzygotowani. Nie lubię być nieprzygotowana i nie wiedzieć, co w danej chwili zwiedzam. Przed każdym wyjazdem szperam w sieci i wypisuję na kartce atrakcje turystyczne. Jednak decyzję o spacerze uliczkami Lublina podjęliśmy spontanicznie, więc nie było czasu na sprawdzenie kto?, gdzie? i kiedy? ...Szybkim krokiem przemierzaliśmy lubelską starówkę, robiliśmy zdjęcia i czytaliśmy tablice informacyjne. Oto Lublin okiem ignorantki:)













 Być w Lublinie i nie zajrzeć na zamek to jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża.





Poranny Lublin miło mnie zaskoczył. Szkoda, że wpadliśmy tu jak po ogień. Następnym razem przyjedziemy na dłużej i skosztujemy, jak smakuje cebularz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz