środa, 2 lipca 2014

Kalendarium czerwca


Czerwiec się czerwieni- będzie dość w kieszeni.


Rzeczywiście, czerwieniły się (i nadal się czerwienią) maki na łące i czereśnie w sadach. I ja się czerwienię...na wspomnienie czerwcowych chwil, a moje policzki czerwienią się od nowego różu.

Ostatni miesiąc przyniósł mi wiele radości:

1. Na niedzielne śniadanie zaserwowałam naleśniki z mąki z pełnego ziarna polane najprawdziwszym syropem klonowym.
2. Zakończyłam kolejny semestr angielskiego.
3. Zrobiłam pyszną domową pizzę z szynką i pieczarkami.
4. Udało mi się zrobić dobry uczynek.
5. Byłam z K. na Głównych Mistrzostwach Polski w Pływaniu, o których wspomniałam w poście OLSZTYN NIE NUDNY.


6. Dostałam komplement od szefowej.
7. Zaliczyliśmy Olsztyński Festiwal Baniek Mydlanych (KLIK).
8. W upalny dzień zrobiłam sobie przepyszną kawę z lodami.


9. Nie musiałam robić obiadu.
10. Ułożyłam 500 zdjęć w albumach.
11. Spacerowałyśmy z K. po mazurskiej łące wśród maków i rumianków.


12. Sprawiłam sobie nowe spodnie.
13. Rozmroziłam lodówkę.
14. Pierwszy dzień urlopu.



15. Zafundowałam obojgu rodzicom masaże...w moim wykonaniu (z okazji Dnia Matki i Ojca dałam im specjalne karnety na 40 minutowe masaże). Byli zadowoleni z takiego oryginalnego prezentu, a ja sprawdziłam się jako masażystka.
16. Długa podróż na południe Polski.



17. Cudowne chwile w Górach Stołowych, o których pisałam TU i TU.


18. Podróży ciąg dalszy.


19. Chodziłam na szczudłach.
20. Rodzinna sielanka.


21. Z wizytą u babci i dziadka.


22. Dostałam fajny prezent.
23. Wariacje na temat awokado.


24. Spotkanie z szaloną, pozytywnie zakręconą ciocią.
25. Przypadkowe spotkanie z koleżanką ze studiów.
26. Fryzjer.
27. Zakończenie żłobka u K.
28. Truskawkowy zawrót głowy.


29. Odkrywaliśmy Mazury.


30. Zrobiłam bardzo dobre kotlety z kalafiora i ziemniaków.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz