czwartek, 26 czerwca 2014

Upragniony urlop


No i doczekałam się urlopu. Dziewięciu długich dni bez służbowego telefonu, komputera, zleceń i faktur. Dziewięciu dni z rodziną, polskimi drogami i dziką przyrodą. 


Starałam się wykorzystać ten wolny czas najlepiej, jak potrafię. Każdy dzień wyciskać jak cytrynę, łapać każdy promień słońca i kolekcjonować wrażenia. Jaki był mój/nasz urlop? Barwny i intensywny. Złożyło się na to wiele elementów.


Byliśmy na urodzinach pewnej uroczej trzylatki i milusińskiego roczniaka.
Zrobiliśmy jakieś 2200 km po Polsce.
Odwiedziliśmy dawno niewidzianą rodzinę na Śląsku.
Spędziliśmy miłe południe w Czechach.
Jadłam maliny nad Kanałem Gliwickim.
Zdobyliśmy Góry Stołowe.
Nocowaliśmy w Kudowie- Zdroju.
Przeszliśmy się po Kłodzku.
Chodziliśmy na szczudłach.
Grillowaliśmy na działce w Kędzierzynie-Koźlu.
Wypożyczyłam trzy książki w bibliotece.
Jadłam czereśnie prosto z drzewa.
Całkiem przypadkiem spotkaliśmy starych znajomych w starym, a zarazem nowym miejscu.
Puszczaliśmy bańki mydlane.
Jadaliśmy na śniadania sałatę i szczypior wprost z ogrodu.
Byliśmy na świętej górze.

Jeden z tarasów widokowych na Szczelińcu Wielkim

Góry Stołowe

Poranny widok

Miasteczko w Czechach

Kudowa- Zdrój

Widok zza szyby samochodu

Moje ulubione polne kwiaty

Piekiełko

Kłodzko

Skalny labirynt

Poranna toaleta w pensjonacie KROKUS

Napotkany dinozaur

Kanał Gliwicki

Buszujący w zbożu

Zabawy na działce


Jezioro Otmuchowskie
Cerkiew na Św. Górze Grabarce


Bańkowe szaleństwo


W pewnej agroturystyce

Szczudlarze

Odkryliśmy miłe miejsce

Oswojona  żaba

Pierwsze czereśnie

Przejazd przez stolicę

Sianokosy


Jeżeli dołożę do tego takie przyjemności jak pielenie ogrodu (uwielbiam!, wierzcie lub nie, ale najlepszym odpoczynkiem po 9-cio godzinnej podróży było dla mnie pielenie buraków), szczotkowanie kota czy jedzenie czarnych porzeczek prosto z krzaczka, stwierdzam, że... tego mi było trzeba. Czy wypoczęłam?
A skąd! Wróciłam z urlopu zmordowana, ale zresetowana. Bo o to mi przecież chodziło.



2 komentarze:

  1. Aniu, mieliście chyba wymarzony urlop. Super, tak trzymać :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń