czwartek, 29 maja 2014

W krainie Galindów


Mazury chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Oto kolejny obiekt warty zobaczenia: położona w pobliżu Mikołajek Galindia- osada dawnego plemienia Galindów.



Zaraz po zwiedzeniu Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie udaliśmy się w kierunku miejscowości Iznota, skąd leśna droga poprowadziła nas do krainy Galindów, wykreowanej przez pewne małżeństwo z fantazją.
Ten ośrodek wypoczynkowy niedaleko ujścia rzeki Krutyni to znakomite miejsce dla mieszczuchów. Można tu odsapnąć po całym tygodniu siedzenia za biurkiem. Zrelaksować się w cieniu drzew, wrzucić na luz. My byliśmy zadowoleni.
W budynku pensjonatu obejrzeliśmy krótki film o zwyczajach tego prehistorycznego plemienia, a następnie zwiedziliśmy okazałą grotę.
Potem podziwialiśmy niezliczone drewniane rzeźby na dworze. Obiekt Galindia jest usytuowany nad Jeziorem Bełdany, więc widoki były podwójnie piękne.
Więcej informacji na temat obiektu można znaleźć TU.


























Ceny obiadu w Galindii trochę nas odstraszyły, więc zajechaliśmy na kebeba do Mrągowa. Mrągowo, jak zwykle, klimatyczne, ale najlepszy kebab jest jednak na moim osiedlu.



3 komentarze:

  1. A gdzie jedliście tego kebaba? :D
    Kurde, jak ja tęsknię za Mrągowem :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedliśmy pod fontanną:)
    A kupiliśmy w Kebab House. Nie smakował mi.
    Jadłaś tam?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, jadłam, ale to było dawno temu. Bez szału :)

    OdpowiedzUsuń