wtorek, 6 maja 2014

Tuż przed maturą kwitły kasztany


Podczas, gdy maturzyści zmagają się z egzaminem dojrzałości, ja mogę z rozrzewnieniem cofnąć się do licealnych lat. Maturę, zdaną ze średnią 5,1 (dobrze, że matma nie była wtedy obowiązkowa) mam już dawno za sobą. Zostały mi tylko mgliste, ale megapozytywne wspomnienia.


Matura nie była dla mnie stresująca. Chyba nawet nie uczyłam się przed nią zbyt wiele. Zdawałam ją ze swoich ulubionych przedmiotów, więc czułam się pewnie. O dziwo, nie pamiętam już nawet tematu z polskiego, choć sumiennie zapisałam całe osiem stron formatu A4.
Teraz, po latach, cała ta okołomaturalna atmosfera jawi mi się jako coś magicznego. Biała bluzka, szara marynarka i spodnie. Kieszenie wypchane ściągami, choć nawet z nich nie skorzystałam. Tradycyjne kanapki. I ta rozpierająca duma po ogłoszeniu wyników. I ulga, że już po wszystkim.
Tak, kwitły kasztany i żyło się tak, jak we śnie. Były prywatki, imprezy do rana i najlepsza klasowa ekipa pod słońcem.
Trzymam kciuki za wszystkich tegorocznych maturzystów.


2 komentarze:

  1. Oj, kiedy to u mnie było :) A średniej z matury tylko pozazdrościć :) I jakie później studia Aniu wybrałaś dla siebie? Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybrałam studia językowe, zgodne z moimi ówczesnymi zainteresowaniami. Na razie aż tak bardzo mi się w życiu nie przydały.

    OdpowiedzUsuń