poniedziałek, 5 maja 2014

Spacer po wydmach


Już od jakiegoś czasu miałam w planach zobaczyć Słowiński Park Narodowy. W końcu nadeszła okazja, by plany wcielić w życie i przejść się grzbietem wydmy. 



O swoich spotkaniach z Bałtykiem pisałam już TU (Władysławowo) , TU (Stegna+ Krynica Morska) i TU (Jantar). Tegoroczną majówkę postanowiliśmy spędzić w Łebie i jej cudownych okolicznościach przyrody.

Na słynną ruchomą Wydmę Łącką wybraliśmy się na wypożyczonych rowerach. Trasa prowadziła przez Słowiński Park Narodowy, w którym leżało mnóstwo powalonych drzew, tzw. wiatrołomów. Jechało nam się niezwykle lekko i przyjemnie. Śpiew ptaków i rześkie leśno-morskie powietrze potęgowały doznania. Trasa z parkingu w miejscowości Rąbka pod wydmę liczy jakieś 7 km. Można pokonać ją na pieszo, skorzystać z melexu lub popłynąć statkiem. My zdecydowaliśmy się na rowery. Sprzęt, który mi się trafił, mknął niczym rakieta. Co prawda, robienie zdjęć w trakcie jazdy do najłatwiejszych nie należało, ale jakoś podołaliśmy. Każde z nas miało przy sobie aparat i pstrykaliśmy sobie nawzajem fotki.





Kiedy już dotarliśmy pod wydmę, naszym oczom ukazały się prawdziwie pustynne krajobrazy. Zostawiliśmy nasze rowery na parkingu strzeżonym i wyruszyliśmy na spacer po piaskach.







  


Przyznam, że bardzo podobają mi się nasze zdjęcia z wydmy. Chociaż nie było najcieplej, wielka frajdę sprawiła nam zabawa w tej olbrzymiej piaskownicy. Nic to, że w butach mieliśmy pełno piasku. Było cu-dow-nie!










Plaża miała nam do zaoferowania szeroki wybór idealnie płaskich różnokolorowych kamieni. Przywieźliśmy ich do domu ponad kilogram.Szum fal zadziałał na mnie kojąco. No i ten zapach morza...tęskniłam za tym.












Wracając z plaży chłonęliśmy zachłannie przepiękne widoki. Powiem jedno: to miejsce nie jest przereklamowane. To naprawdę cud natury. Chciałabym tu jeszcze wrócić, nawet gdyby to miało nastąpić dopiero na emeryturze:)






Siedem kilometrów powrotnej drogi rowerowej było samą przyjemnością. Obcowanie z naturą i przebywanie na świeżym powietrzu działa na mnie pozytywnie... i uzależniająco. Ale to chyba dobry nałóg:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz