niedziela, 13 kwietnia 2014

Trochę kultury

Kiedy nie jest jeszcze na tyle ciepło, by oddawać się dłuższej aktywności na świeżym powietrzu, można spędzić miłe chwile na obcowaniu z kulturą.


Dwa ostatnie weekendy minęły u mnie pod znakiem teatru. Miałam przyjemność gościć w obydwu olsztyńskich przybytkach sztuki: w Teatrze im. Stefana Jaracza i w Teatrze Lalek.
O ile w tym pierwszym nie zachwyciłam się specjalnie spektaklem, o tyle po wyjściu z drugiego przybiłyśmy sobie z moją córką piątkę.

"Czerwona droga do Sabaiby" to tytuł sztuki na której byłam. Powiem szczerze, że wynudziłam się jak mops. Tematyka inscenizacji nie leżała, niestety, w kręgu moich zainteresowań. Rozczarowałam się zajawką na stronie internetowej teatru. Jedyne, co przykuło moją uwagę do ciekawa scenografia. Dobrze, że bilet kosztował mnie tylko 25 zł. Mogę powiedzieć tylko, byłam, zaliczyłam.







Dzisiaj (dzięki uprzejmości organizatorów, sponsorów i jednej z uczestniczek spotkania "Jestę blogerę",o którym można przeczytać TU) zabrałam swoją trzyipółlatkę do Olsztyńskiego Teatru Lalek. Już przy wejściu czekała na nas miła niespodzianka. K. była pod wrażeniem spotkania ze smokiem.
Bajkę "O rybaku i złotej rybce" czytałyśmy już kilka (jak nie kilkanaście!) razy, więc fabuła była nam doskonale znana.W wielkim skupieniu obejrzałyśmy przedstawienie .Całość trwała 45 minut, także nie miałam obaw, że dziecku może zacząć się nudzić. Zresztą, kiedy pół roku temu byliśmy w filharmonii na "Dziadku do orzechów" (90 minut + antrakt), K. też dzielnie wytrzymała, ba!, klaskała z wielkim zaangażowaniem i powtarzała "chcę być baletką".



I w jednym, i w drugim teatrze z pewnością jeszcze zagościmy. Na razie jednak robimy sobie przerwę od kultury na rzecz zabaw na świeżym powietrzu, wycieczek krajoznawczych i innych wiosenno- letnich uciech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz