piątek, 14 marca 2014

Nadmorskie wspomnienia- Stegna+ Krynica Morska


Za każdym razem mówię "tylko nie Stegna", a potem i tak tam lądujemy.


Najmilej wspominam nasz pierwszy raz na Mierzei Wiślanej. Byliśmy jeszcze narzeczeństwem i wybraliśmy się dwudziestoletnim volkswagenem golfem do Stegny. Był koniec kwietnia, wiało niemiłosiernie. Ale wtedy nic więcej nie potrzebowaliśmy do szczęścia. Pamiętam chłód, wiatr, łódź rybacką i pysznego łososia.
Później skoczyliśmy jeszcze do Krynicy Morskiej.

Stegna

Nasz pierwszy wspólny wyjazd nad morze

kwiecień 2007

Plaża w Krynicy Morskiej, również pusta

Mój narzeczony

Później, kiedy byliśmy już małżeństwem, ale jeszcze bezdzietnym, jeździliśmy do Stegny z dzietnymi znajomymi, by pouprawiać typowy plażing. To nie były już romantyczne chwile. Jeden wielki rozgardiasz. Pamiętam, jak mój mąż uparł się, by popływać na bananie, a ja go skutecznie zniechęcałam.

Szał ciał

MY

lipiec 2009

No i nasz ostatni wyjazd, już z półtoraroczną córeczką, która krzyczała "Woda nie!" i siedziała na kocyku grzebiąc w piasku. My natomiast nazbieraliśmy wtedy dużo bursztynów. Na plaży było spokojnie, praktycznie pusto, tak jak lubię najbardziej. To był Dzień Matki. Pojechaliśmy wtedy jeszcze do Krynicy Morskiej, ale zatrzymaliśmy się od strony Zalewu Wiślanego.

Pierwsze spotkanie K. z morzem

Zabawy na plaży

Bursztynobranie


Bursztynek, bursztynek, znalazłam go na plaży...

Zaczynają się schodzić ludzie, więc my się ewakuujemy


26 maja 2012

Krynica Morska

Nad Zalewem Wiślanym

Wydaje mi się, że nad morzem najbardziej urokliwie jest wiosną i jesienią (chociaż nigdy tam nie byłam o tej porze roku). Ale chyba nie tylko mnie kręcą bezludne plaże.


2 komentarze:

  1. w końcu chyba pierwszy raz pod Twoimi podróżami mogę napisać - a owszem byłam :):)
    wiesz ze w Stegnie jest (na pewno było) muzeum Kinder Niespodzianki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam:) Powiem szczerze, że nie miałam okazji przejść się po miejscowości. Za każdym razem byłam tylko na plaży.

    OdpowiedzUsuń