wtorek, 4 lutego 2014

Szlachetne zdrowie...



...czyli słów kilka o moich sposobach na zdrowy styl życia


Staram się dbać o siebie, zdrowo odżywiać,itp. Niektórzy wręcz twierdzą, że czasem przeginam. Nie sądzę, taki lifestyle mi odpowiada.Oczywiście nie zawsze tak było, wszystko przyszło z wiekiem. Przywiązuję dużą wagę do tego, co ląduje na moim talerzu, zwłaszcza, że żyję w czasach, kiedy zewsząd atakują nas barwniki i konserwanty, a puste kalorie w kolorowych opakowaniach mamią nas z każdej strony. Takiemu jedzeniu mówię NIE, chociaż czasami mam zachcianki, jak każdy normalny człowiek. Ostatnio, na przykład, wykonałam rozpaczliwy telefon do będącego na mieście męża, żeby kupił mi żelki, bo umrę, jeżeli zaraz nie zjem całej paczki.

A swoich prozdrowotnych zasad mam kilka:

Uwielbiam!
  1. No smoking. Nie tylko nie palę (w czasach studiów zdarzało mi się, a jakże!), ale również unikam towarzystwa osób palących. I w tym punkcie uprzejmie zwracam się do nich słowami Magdy Gessler: Dlaczego Wy trujecie ludzi?
  2. Tablica na stodole mego dziadka
  3. Nie piję. Zostałam nawet okrzyknięta mianem najsłynniejszej abstynentki w okolicy! Czasami nie pogardzę jednak kieliszeczkiem nalewki dla zdrowotności. Lampka czerwonego wina do obiadu? Szklanka piwa? Czemu nie? Ale naprawdę sporadycznie i w symbolicznych ilościach.
  4. Stawiam na naturalne, jak najmniej przetworzone produkty; np.wolę kupić kawałek szynki i samodzielnie ją upiec, niż kupować ociekające chemią gotowce. Czytam etykiety na produktach spożywczych; im krótszy skład, tym lepiej, ale to wiadomo nie od dziś. Nie uznaję półproduktów i gotowców. Zupka chińska? Nie, nie, nie....Sama tablica Mendelejewa. Sos z paczki? Czyż nie lepsze są świeże pomidory z ząbkiem czosnku?
    Moje ostatnie łupy żywieniowe z Rossmanna
  5. W cieplejszej połowie roku staram się być aktywna fizycznie; ostatnio uprawiałam jogging i marszobiegi. Wiem, wiem, zimą też powinnam uprawiać jakiś sport, ale po prostu ...nie mogę. Spacery, to jedyne, na co mogę się zdobyć o tej porze roku. Ale kiedyś to zmienię! Jak sobie przypomnę, jak świetnie czułam się po bieganiu, ile energii mi to dodawało, to aż się wściekam na siebie, że jestem takim leniem. Byle do wiosny.
    Moja letnia trasa joggingowa
  6. Nic na siłę- to kolejna wyznawana przeze mnie zasada. Wsłuchuję się w swój organizm. On sam mi mówi, czego w danym momencie potrzebuje. Kiedy potrzebuję snu, śpię. Kiedy potrzebuję tlenu, wychodzę na dwór. Kiedy mam ochotę na czekoladę-sięgam po nią.
  7. Sen. Jestem typem skowronka i potrzebuję 7 godzin snu, by dobrze funkcjonować. Po 4 godzinach snu czuję się fatalnie. Nie bez powodu się mówi, że sen to najlepsze lekarstwo i kosmetyk.
  8. Cukier mnie nie krzepi. Nie słodzę, a cukier w domu mam tylko dla gości. Posłodzona kawa to dla mnie rozbój w biały dzień. A jeśli już o kawie mowa...
  9. ...od jakiegoś czasu kupuję kawę w ziarnach i sama ją mielę w młynku, a potem zaparzam w kafeterce.
  10. Piję dużo zielonej i białej herbaty, zwłaszcza ta druga podbiła ostatnio moje serce. Bardzo zdrowa jest też pokrzywa; wiosną i latem zaparzam świeżą (zrywam 3 górne listki).Jeżeli już jesteśmy przy pokrzywie, przypomniało mi się,że mój C. stosuje ją również na bolący kręgosłup.
    Tzw. bicze pokrzywowe:
  11. Miód i czosnek. Naturalne antybiotyki, oba działają bakteriobójczo. Spotkało mnie to szczęście, że mam całoroczny dostęp do miodu. Mamy leżącą na skraju puszczy pasiekę po babci.                               
    Mój tato w roli pszczelarza

  12. Woda. Oczywiście piję, zimą zdecydowanie mniej niż latem, na rzecz rozgrzewających herbat. Ostatnio dostałam w prezencie filtr do wody, więc nie kupuję już wód mineralnych. A tak na marginesie, czy wiecie, że olsztyńska kranówa jest bardzo zdrowa, ma 2 razy więcej minerałów niż Żywiec Zdrój?
  13. Jem dużo warzyw i owoców. Schrupanie surowej marchewki to dla mnie czysta przyjemność.
    Czereśnia mojej babci co roku cieszy się dużą popularnością
  14. Mam kilka zaufanych źródeł, gdzie zaopatruję się w wiejskie jajka od szczęśliwych kur.
  15. Lubię warzywa gotowane na parze (tracą mniej witamin niż te gotowane w wodzie).
    Buszuję w warzywniaku mamy
  16. Stawiam na sezonowość.Latem zajadam się truskawkami,kalafiorem i arbuzami, zimą wolę jabłka i kiszoną kapustę.

  17. Unikam białego pieczywa i innych pustych kalorii na rzecz pełnoziarnistego chleba czy grahamek. W ogóle raczej nie opycham się pieczywem. Polubiłam kasze i różne płatki zbożowe.
  18. Jestem tym, co jem. Lubię mieć poczucie, że to co jem, ma jakąś wartość dla mego organizmu.
    Na jagodach

    Młode swojskie ziemniaczki z koperkiem to jest to!
  19. Badania kontrolne. Badam się regularnie, bo lubię wiedzieć, że wszystko gra, tym bardziej, że z natury jestem hipochondryczką (choć udaję, że tak nie jest).
  20. Nie jem wieczorem. W myśl zasady Jedz śniadanie, a kolację oddaj wrogowi po prostu nie jem i już.
  21. Wierzę, że dobry humor i dobre samopoczucie to połowa sukcesu!




4 komentarze:

  1. Ale ciekawe rady :) Ja niestety słodzę :( 1 łyżeczkę do kawy, ale zawsze. Muszę zacząć pić olsztyńską kranówkę, skoro taka dobra :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ostatnio w Rossmannie stewię, taki zdrowy zamiennik cukru. Powiem szczerze,że raz na pół roku dopada mnie chęć wypicia czarnej kawy rozpuszczalnej z cukrem. I oczywiście sobie nie odmawiam:) Ale biada temu, kto posłodzi mi kawę! Po prostu mi nie smakuje. Nie słodzę już jakoś 8 lat, mniej więcej tyle samo, ile nie popalam. A jak już widzę,że ktoś używa słodzika, to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera! Sama chemia. Cukier to przy nim pół biedy.
    A o olszyńskiej kranówie dowiedziałam się całkiem niedawno. Ponoć jest nawet pomysł, by ją butelkować. Taka przefiltrowana jest boska! Nie muszę już kupować w sklepie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. dlatego ja jeszcze słodzę a nie używam słodzika :) blog mnie tak wciągnął że może niebawem całkowicie zrezygnuje z cukru:) I tak plus dla mnie- nie pale już od miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń