sobota, 15 lutego 2014

O tym, jak zdrowo rozpoczęłam sobotę


Warunki biometeo nie są ostatnio dla mnie zbyt łaskawe. Postanowiłam wziąć się za siebie, by mieć więcej wigoru. Grunt to dobrze zacząć dzień!


Wstałam wcześnie, bo wiadomo nie od dziś, że kto rano wstaje...
Wypiłam na czczo spory łyk oleju lnianego. Z gwinta, jak to mówią w pewnych kręgach. Niektórzy lubią wypić z samego rana co innego, ja popijam olej z lnu tłoczony na zimno. Nie powiem, żebym za nim przepadała ( piłam w życiu lepsze rzeczy), ale jak mus to mus. Olej lniany uważany jest za złoto wśród olejów, zawiera mnóstwo kwasów Omega-3, Omega-6 i Omega-9. Zresztą dużo by tu pisać, ten olej jest dobry praktycznie na wszystko!

Jak widać, kończę już butelkę.
Odczekałam pół godziny (w tym czasie wylegiwałam się w łóżku z lekturą) i wypiłam zieloną herbatę liściastą. O jej magicznej mocy też się nie będę rozpisywać, bo o tym się mówi od stuleci.
Następnie pokrzepiłam się dwiema łyżkami miodu. Wierzę w jego uzdrawiające właściwości.



Potem posłuchałam porady Beaty Pawlikowskiej i wyprowadziłam się na spacer.


Autorka Kursu Szczęścia zaleca, by codziennie z samego rana, dla dobrego samopoczucia, wychodzić na samotny 10-minutowy marsz. Maszerowałam więc dziarsko po osiedlu, oddychając głęboko lutowym powietrzem i rozdeptując każdą napotkaną zamarzniętą kałużę (I like it!). I rzeczywiście, poczułam się lepiej.


Na śniadanie przyrządziłam jajecznicę z jaj od szczęśliwych kur ze szpinakiem, z odrobiną soli morskiej i pieprzu. Zjadłam ją z kromką chleba pełnoziarnistego.



A na deser zjadłam kiwi (bogate źródło witaminy C) i pół jabłka i popiłam to wszystko wodą z miodem i cytryną.


I co tu zrobić z tak dobrze rozpoczętym dniem? Na szczęście pomysłów mam pod dostatkiem.

5 komentarzy:

  1. Polecam jeszcze sok z cebul podaję go Michałowi zamiast tranu

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre rady zawsze w cenie :)
    Pozdrawiam moją wierną czytelniczkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. I co Aniu zrobiłaś w tak fajnie rozpoczęty dzień? :)
    Nie wyobrażam sobie, żeby napić się oleju :( Wiem, że to zdrowe, ale na samą myśl mnie skręca ...:( Za to miód - mniam! :)
    Mogłabyś napisać parę słów o książce? Warto? - dzięki z góry :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, niestety, też nie lubię pić oleju,ale czego się nie robi dla zdrowia:)
    OK, na Twoje specjalne życzenie, o książce Pawlikowskiej przygotowuję osobny post, mam nadzieję, że ukaże się jeszcze w lutym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Superowo, niecierpliwie czekam na recenzję :)

      Usuń