poniedziałek, 24 lutego 2014

Lubię poniedziałki!



Co robię, że nie straszne mi poniedziałki? Wmawiam to sobie:) Wstając PRAWĄ (!) nogą z łóżka mamroczę pod nosem magiczne formułki, które mają mnie pozytywnie naenergetyzować.


Od dawna praktykuję pewną sztuczkę, sprawiającą, że chce mi się wstawać następnego dnia. Nie tylko w poniedziałki. We wszystkie wtorki, czwartki i każdego innego poranka. Bo że w sobotę wstaje się z bananem na ustach, to wiadomo.
Mianowicie, przygotowuję sama sobie jakąś niespodziankę na kolejny dzień. Np. myśl, że założę nowy sweter czy użyję nowego tuszu do rzęs sprawia, że z chęcią podnoszę się z łóżka. To oczywiste, że nie mam aż tylu nowych ciuchów czy kosmetyków, by stosować ten trick codziennie, więc czasami do życia budzi mnie myśl, że zjem coś dobrego na śniadanie, że pójdę dziś w nowe miejsce, że spotkam się z osobą, którą lubię. Przed zaśnięciem zawsze myślę sobie: Jutro czeka mnie to i to i rano, tuż po dźwięku budzika przypominam sobie: O, świetnie, dzisiaj czeka mnie to i to! Często muszę się wspinać na wyżyny kreatywności, by motywacja była odpowiednia. Otwieram wtedy swój notes z pomysłami i szukam czegoś odpowiedniego na jutro. Może zamówić sobie śniadanie do łóżka? Może jakiś fajny film wieczorem?
Wiadomo, że bywają takie ranki, gdy słowa: O losie, znowu praca!  lub O matko, co za pogoda? same cisną się na usta, ale staram się zdusić je w zarodku i zamiast tego mówię sobie: Życie jest piękne! bądź też Lepiej być nie może! I uśmiecham się do swego odbicia w lustrze. Czy działa? Wydaje mi się, że tak.

7 komentarzy:

  1. Lubię Twoje patenty na życie, Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hehe :) To cieszę się, że wywołałam u Ciebie uśmiech ;)

      Usuń
  3. I znów duża dawka optymizmu i wiary w lepsze jutro. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawa jestem jaka niespodzianka czeka Cię jutro? :)

    OdpowiedzUsuń