czwartek, 20 lutego 2014

Kalendarz "Rok dobrych myśli"



Od 2009 roku prowadzę notesy, terminarze bądź kalendarze. Kalendarze Dobrych Myśli, w których punkt po punkcie notuję wszystkie pozytywne rzeczy, które przytrafiły mi się każdego dnia. 


Zaznaczam: tylko pozytywne! Żadnego wylewania smutków na papier, żadnego narzekania i marudzenia. O przykrych rzeczach nie chcę myśleć i pamiętać. Same dobre i konstruktywne fakty, myśli i opinie. To jest chyba najlepsza terapia jaką mogłam sama sobie zafundować.
A zaczęło się od lektury książki Jak czerpać radość z każdego dnia Sarah Ban Breathnach. Pewnego lutowego popołudnia dokładnie 5 lat temu było mi bardzo źle. Poszłam do pobliskiej biblioteki i natknęłam się na tę książkę. Wciągnęła mnie. Autorka radziła, by po każdym skończonym dniu wymienić 5 dobrych rzeczy, które się wydarzyły. Zaczęłam więc szukać dzień po dniu pozytywnych aspektów mego życia i zapisywać je w małym notesiku. Przyznam, że łatwo nie było. Nie potrafiłam docenić wielu rzeczy. Z czasem szło mi coraz lepiej, aż doszłam do takiej wprawy, że z 5 pozytywów zrobiło się 25. I tak każdego dnia...W życiu nie wymyśliłam sobie lepszej zabawy! W tamtych czasach nazywałam tę moją pisaninę Dziennikiem Wdzięczności, teraz też czasem używam tego terminu.

Co takiego wypisuję w swoich kalendarzach? A na przykład to, że otrzymałam od kogoś komplement, że rozmawiałam przez telefon z bliską osobą, że pomyślnie załatwiłam jakąś sprawę, że udało mi się zrobić ciekawe zdjęcie, że obejrzałam ulubiony serial, że pogoda dopisała...Tak się w to wkręciłam, że nawet nie przyszłoby mi do głowy rozpisywać się o moich smutkach. Ba, mam ich, dzięki temu, jakby mniej, bo staram się unikać czarnych myśli. Kiedyś, oczywiście, opisywałam w pamiętnikach wszystko jak leci, że np.spóźniłam się na autobus, że pokłóciłam się z koleżanką i że łeb mi napier.....Teraz śmieję się z tego do rozpuku:)

Jeszcze w listopadzie w prezencie od Mamy dostałam kalendarz autorski Beaty Pawlikowskiej. Nie mogłam się wprost doczekać, kiedy będę mogła zacząć w nim pisać, więc 1 stycznia był dla mnie wyjątkowym dniem. W końcu mogłam zacząć zapełniać mój kalendarz pozytywnymi zdarzeniami.
Plusem kalendarza są krótkie wskazówki B. Pawlikowskiej na dole strony. Niby nic, ale podnoszą na duchu. Np. pod datą 6 stycznia pani Beata pisze: Uśmiecham się! Poniedziałeczek. Pierwszy dzień mojego nowego tygodnia!, a 15 maja: Czuję, jak odżywam i rosnę razem z konwaliami i bzem! Rano wychodzę na mój ukochany majowy spacer!. I tak codziennie mój kalendarz wita mnie jakąś dobrą myślą, a ja nie jestem mu dłużna. Na każdej stronie generuję około 15 swoich pozytywnych wpisów (bo mniej więcej tyle się mieści). A jaki fajny pamiętnik z tego powstaje, to już swoją drogą...











Wszystkim smutasom, czarnowidzom i malkontentom polecam taką kalendarzową terapię. Kalendarzy i notesów jest teraz do koloru, do wyboru, a w ostateczności i zwykły zeszyt się nada.

4 komentarze:

  1. Pozytywnie! Oby więcej takich osób jak Ty (z takim podejściem), a świat od razu byłby pogodniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I znów dawka pozytywnej energii od Panny Marple, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. Lekcje odrobione?

      Usuń