piątek, 21 lutego 2014

A dajcie wy mi wszyscy święty spokój!


Czasami przychodzą w moim życiu takie momenty, kiedy marzę o odrobinie samotności. Drażnią mnie wszyscy dookoła, mam ochotę wyłączyć telefon (i czasami tak robię) i pobyć chwilę lub dwie (a najlepiej trzy) tylko w swoim towarzystwie.


Tak, jestem swoją najlepszą przyjaciółką.
Tak, lubię się.
Czy to już egoizm? Czy tylko dbałość o własną higienę psychiczną?
Czy tylko ja tak mam?
Że marzę o zaszyciu się z książką w pokoju. O nieśpiesznym piciu dobrej kawy.  O spokojnym oddychaniu.
O poczytaniu gazety na ławce w parku. O delektowaniu się dobrym filmem. Nie jest dla mnie problemem pójście samej do kina czy muzeum.



Jestem zdania, że w dzisiejszym zabieganym świecie, w natłoku bodźców odbieranych przez nas z każdej strony, takie chwile wyciszenia są zbawienne. Pozwalają ochłonąć, przystopować, zebrać myśli, spojrzeć na pewne rzeczy z innej perspektywy.




Lubię być sama ze sobą. Wtedy ładuję baterie do bycia z innymi i dla innych.

5 komentarzy:

  1. Mam tak samo:)
    Dla mnie również nie jest problemem pójście samej do np. kawiarni. Uwielbiam popijać niespiesznie pyszną kawę, czytać książkę, przyglądać się przechodzącym ludziom. W naszym Olsztynie jest to często odbierane jako coś "dziwnego", co "nie wypada" itp. Ostatnio usłyszałam, że jak nisko trzeba upaść, jak bardzo być zdesperowanym, żeby wybrać się samemu do kina. A ja lubię swoje towarzystwo i pobyć sam na sam;)
    Ostatnie zdanie - mega :) Zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nigdy nie spotkałam się z takimi opiniami. Ktoś tu bardzo przesadza. Jaka desperacja? Chyba dobra zabawa:)

      Usuń
  2. zgadzam się również, ale częściej mam takie dni że potrzebuje na maksa towarzystwa dorosłej osoby . . .

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie służę swoim towarzystwem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Miło,że można na kogoś liczyć :)

      Usuń