niedziela, 26 stycznia 2014

Do lata piechotą będę szła



Zima ma niewątpliwie swoje uroki. Pierwszy śnieg, okołobożonarodzeniowa atmosfera, czytanie pod kocem z kubkiem gorrrącej herbaty, noworoczne postanowienia, sweter w renifery i rękawiczki z jednym palcem.

 

Rokrocznie zima również zaskakuje drogowców, wkurza kierowców, bezlitośnie szczypie w nosy, szczypie w uszy, mroźnym śniegiem w oczy prószy, a jakby tego jeszcze było mało, wichrem w polu gna!

Odkąd sięgam pamięcią, a malkontentem i maruderem nie jestem, ciężko mi się żyje w styczniu. Coś w tym jest. Nie bez powodu kilka dni temu mieliśmy Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. Mam na to jednak swoje sposoby. Jednym z nich jest przeglądanie albumów z tej cieplejszej połowy roku.
Depresyjne stany skutecznie odpędza u mnie wspominanie małych przyjemności minionego lata i planowanie kolejnych wakacji.


Świeża ryba prosto z kutra to jest to!

W Polsce też można spędzić urlop pod palmami.
Dla takich poranków warto żyć.
Na Warmii też jest kolorowo...


...i malowniczo

Piknik to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
Schyłek lata...

...też ma swoje uroki.

A warzywa z ogródka mamy mają najlepszy smak.

Wypad do Władysławowa

A może Śniadanie Mistrzów?

Spacer nad Jeziorem Czos lipcową porą
... i nad Jeziorem Długim w Olsztynie

Sielski widoczek
Takie foto-retrospekcje motywują mnie do przetrwania zimy i dają nadzieję, że lada moment schowam w głąb szafy kominy, szaliki i czapki.
Choćby nie wiem co, do lata piechotą będę szła.





2 komentarze: